piątek, 21 marca 2014

Termobutelka Pacific Baby


Dzisiaj coś dla przyszłych mam lub tych świeżutkich. :)
Wypróbowałam ostatnio termobutelkę ze smoczkiem firmy Pacific Baby.
Koszt takiego wynalazku to 85-95zł.


Jest to butelka, która rośnie wraz z dzieckiem. Możemy do niej z czasem dodać uchwyty oraz ustnik. Oczywiście wszystko osobno dostępne. Tak więc może służyć dziecku do kilku lat.


Dołączony smoczek do butelki, to smoczek o wolnym przepływie. Pojemność jest spora, bo mieści 200ml. Ale jest też wersja 120ml. W środku znajduje się również miarka, choć mało praktyczna, bo chcąc coś zobaczyć musimy wszystko odkręcać co powoduje jeszcze szybszą utratę temperatury. A poza tym gdy jest w środku płyn, to ciężko dostrzec tam cokolwiek.



Taka butelka to teoretycznie fantastyczny pomysł. 
Mogłybyśmy zabierać w niej jedzonko dla maluszków na dłuższe spacery. Czy np. karmimy piersią i zabierzemy wcześniej odciągnięte i odrobinę podgrzane mleko w miejsca, gdzie albo nie możemy lub nie chcemy karmić piersią. Czy to zima czy lato. Również mleko modyfikowane można w ten sam sposób przygotować i spakować do naszej torby. Lub jeśli nasze dziecko robi w trakcie picia przerwy na odbicie, to zazwyczaj pod koniec mleko jest już zimne. Więc takie rozwiązanie również by się przydało. Lub można by jeszcze taką wodę przygotować sobie na nocne karmienie i już tylko tuż przed podaniem wsypać mleko
Jak widać, zastosowań jest mnóstwo.

Producent obiecuje utrzymanie temperatury do nawet 10 godzin!

Niestety nie może dotrzymać chociażby w ułamku tej obietnicy.
Jak wiadomo, małe dzieci nie karmimy wrzątkiem, tylko letnio-ciepłym mlekiem.
Takie mleko nawet przez 20 minut nie pozostanie ciepłe. :/ Po upływie kolejnych kilkudziesięciu minut mleko było już zimne, nie do podania.
Sprawdzaliśmy jak to się ma z wrzątkiem.
Cóż, po 6 godzinach temperatura znacznie spadła, wodę można było normalnie dotknąć, była po prostu ciepła.
Za tą cenę oczekiwałam znacznie więcej!
Niestety ta butelka nie przydała nam się do niczego.
Ciepła woda w zwykłym termosie zdaje lepiej zadanie. ;)
Nie sprawdzałam jak to się ma z zimną wodą, bo nie o to nam chodziło. 
Czytając pozytywne recenzje na jej temat, naprawdę się zastanawiam, czy nam trafił się felerny model czy jednak te recenzje są trochę przerysowane...

Miałyście do czynienia z butelkami tego typu? Jak się u Was sprawdzały?
Może istnieje jakieś cudo o którym nie wiem?

Pozdrawiam ciepło
pa pa :*
megi

wtorek, 18 marca 2014

Hydrolat truskawkowy - jak zadziałał na mnie?

Jestem dużą fanką hydrolatów, choć często zdarza mi się o nich zapomnieć. Niestety. Z tego względu nie stosuję ich codziennie.
Ostatnimi czasy wypróbowałam do tej pory mi nieznanego hydrolatu truskawkowego.
Przyznam się, że byłam głównie zainteresowana zapachem.


Jakie ma działanie?

*antyoksydacyjne
*złuszczające
*rozświetlające
*antyseptyczne

Ponadto nawilża, goi podrażnienia, działa przeciwstarzeniowo oraz ma korzystny wpływ na cerę naczynkową.

Ponoć ma apetyczny zapach świeżych truskawek....
i tu zaczynam kręcić nosem.
Byłam bardzo zdziwiona jak brzydko ten hydrolat pachnie, a raczej śmierdzi.
Poznałam już nietypowy i nieprzyjemny zapach hydrolatu z kocanki i myślałam, że gorszego już raczej nie ma. Jednak się myliłam.
O ile zapach oleju z nasion truskawek bardzo lubię i faktycznie pachnie miło, słodziutko, jak dżem truskawkowy. Tak ten hydrolat śmierdzi zgniłymi truskawkami. Niestety. :(
Najbardziej wyczuwalny jest ten zapach, gdy spryskamy nim twarz. Trochę mniej jeśli nasączymy wacik. Nie jestem osobą, która jest szczególnie wrażliwa na zapachy, ale ten wyjątkowo mi nie podchodzi.

Trzeba również uważać, jeśli się ma wrażliwą cerę. Moja od porodu taka właśnie jest. 
Po spryskaniu nim twarzy, skóra zaczyna mnie szczypać i wychodzą czerwone placki.
Więc teraz zużyję go w rozcieńczonej wersji, od razu zapach będzie delikatniejszy. ;)

Próbowałyście tego hydrolatu? Jak się u Was sprawdził?

pa pa :*
megi

sobota, 15 marca 2014

Frutique - EXFOLIATE

Dzisiaj kilka słów o świetnym żelu złuszczającym Frutique, z którym bardzo się polubiłam w ostatnim czasie.


Działanie złuszczające uzyskamy dzięki zawartej papainie. Dodatkowo skóra zostaje oczyszczona dzięki kwasie glikolowym oraz salicylowym.


Przezroczysty żel ma postać lekko galaretkową, pod wpływem masowania tworzą się grudki.
Niby to tylko nasz martwy naskórek oraz zanieczyszczenia. Jestem jednak przekonana, że już sam produkt w sobie tak się grudkuje, żeby efekt był dla nas widoczny i zachęcający. ;)




Zapach tego kosmetyku należy do kategorii dla mnie obojętnych zapachów. Nie działa na mnie ani negatywnie, ani nie zachwyca.

Efekt, jaki uzyskujemy po zastosowaniu, jest naprawdę bardzo dobry.
Cera jest wygładzona, rozjaśniona, pory są oczyszczone.
Dużym plusem tego produktu jest na pewno to, że stosuje się go tak szybko. Wystarczy 30 sec i jesteśmy gotowe. Jeśli więc nie mamy czasu na maseczki peelingujące lub glinki, a chcemy się pozbyć szybko martwego naskórka, to wystarczy rozprowadzić ten żel na skórze i zmyć. :)
Za tą cenę -36zł na Allegro bez przesyłki za 200ml produktu- jest wart wypróbowania. :)

Po szczegółową recenzję zapraszam na filmik:




pa pa :*
megi

weltkarte