czwartek, 18 kwietnia 2013

Telefonowy miszmasz #7

Dzisiaj zapraszam wszystkich na kolejny telefonowy mix. Jest to mieszanka zdjęć jeszcze w większości z okresu świątecznego, gdy byłam na desce. Ach te widoki i wspomnienia! :))
W miszmaszu znalazł się też Carlos, moja przytulanka po bolesnych upadkach. :D Kąpiel w płatkach róży na obolałe miejsca... moje ulubione McFlurry Daim (mniam!!)... oraz mnóstwo innych pyszności z dzieciństwa, na które miałam ostatnio straszną ochotę...takie jak pierogi leniwe, kluski na parze czy łazanki. :D Na zdjęciu jest też moja ostatnio ulubiona owsianka truskawkowo-bananowo-czekoladowa :D, przepyszne smoothie z polskiego Tesco oraz krem z pomidorów, do którego zainspirowała mnie Magda. Dziękuję kochana! :)) Miłego oglądania!


Już się niesamowicie cieszę na kolejny wyjazd do Polski w przyszłym tygodniu i ciekawa jestem, co tym razem mnie spotka. :))

Ale muszę przyznać, że pakowania to ja nie cierpię! Też tak macie? Czy może lubicie się pakować? Szczególnie teraz przy tej pogodzie jest to strasznie ciężkie, bo nie wiadomo co zabrać.

Pozdrawiam ciepło :)
pa pa :*
megi

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Krem do demakijażu Balea

Dzisiaj coś dla zainteresowanych krótką recenzją kremu myjącego Balea z drogerii dm, który testuję od kilku dobrych tygodni.
Krem jest przeznaczony do cery suchej, wrażliwej. W tubce jest go 150ml i kosztuje coś koło 2-3€.


Skład jest przeciętny, ale całkiem w porządku. Alkohol na samym końcu nie jest w żaden sposób wyczuwalny, co jest dużym plusem.


Konsystencja jest niesamowicie kremowa, bardzo przyjemna. Zapach jest również miły. Taki przyjemny, kosmetyczny. :)


Teraz do najważniejszego, czyli działania myjącego. :)
Jak wiecie, ja nie lubię się z osobnym demakijażem oczu. U mnie wszystko musi zejść pod bieżącą wodą z jakąś właśnie emulsją za jednym zamachem. Ten krem jednak nie domywa dobrze makijażu oka, tuszu. Zwykle coś zostawało rozmazane na skórze i musiałam domyć jakimś płynem micelarnym.
To nie jest tak jak w przypadku Alverde, że raz dwa i wszystko jest idealnie zmyte.
Jednak nie mogę tego kremu całkiem skreślić, bo pozostawia buzię tak niesamowicie miłą i zmiękczoną, no coś wspaniałego. 
Gdybym zmywała makijaż oczu osobno jakimś micelem, to pewnie stosowałabym ten krem na wieczór do demakijażu.
Jednak ja pozostaję wierna mojej ulubionej emulsji Alverde (choć teraz miałam znowu po kilku tubkach ochotę na coś innego i kupiłam też bardzo dobrą Laverę ;)).
A ten krem Balea polubiłam do przemycia twarzy rano lub na wieczór, jeśli nie mam makijażu lub makijaż bez oczu, czyli taki 'no make-up make-up'. ;)

Jak Wy wykonujecie demakijaż? Jakie produkty najchętniej stosujecie w tym celu?

Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

niedziela, 14 kwietnia 2013

Kanapka z twarogiem i awokado

Dzisiaj podzielę się z Wami jedną z moich ulubionych, 'awokadowych' kanapek. :))
Oprócz wersji z gotowanym jajkiem, tą właśnie bardzo lubię.
Gdy mam do zużycia wszystkie produkty, to przygotowuję sobie tą pyszną, zdrową, a jakże prostą kanapkę.


Potrzebujemy:

*pieczywo (pyszne będzie tutaj tostowane ;))
*dojrzałe awocado
*twaróg
*śmietanę 12% lub 18%
*sól oraz pieprz

Na pieczywo nakładam najpierw pasek twarogu, na to rozprowadzam łyżkę śmietany.
Na tym etapie dodaję sól. Cząsteczki awokado układam na sam koniec i posypuję świeżo zmielonym pieprzem.
Et voilà!

Jakie są Wasze ulubione kanapki z awokado? Z czym ogólnie lubicie najbardziej jeść pieczywo?

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłej niedzieli! :)
pa pa :*
megi

sobota, 13 kwietnia 2013

Rok blogowania oraz recenzja serum Organic Therapy

Minął rok czasu (07.04) odkąd założyłam bloga i napisałam pierwszą notkę! :D
Tak szybko minęło, że nawet nie zdążyłam zauważyć w porę! :)
Chciałabym podziękować wszystkim moim czytelniczkom za rok spędzony ze mną. Dziękuję za wszystkie komentarze, informacje, które od Was otrzymuję, wsparcie oraz odmienne zdania, rozmowy.
Dziękuję po prostu za to, że jesteście! :* Że czytacie czasem co tam wypisuję, choć ostatnio rzadziej niestety się tutaj pojawiam. Ale jestem pewna, że jak mi się w końcu wszystko ułoży, to wrócę ponownie do większej regularności. :-))

A tymczasem zapraszam Was na recenzję serum zwężającego pory marki Organic Therapy.


Ja swoje kupiłam na stronie bioarp.pl. Za 50ml zapłaciłam 31zł.
Serum przychodzi w plastikowej buteleczce typu airless. Tutaj należy mu się duży plus za higieniczne opakowanie.

Skład tego serum jest bardzo przyjazny:


Aqua with infusions of: Salix Nigra (Willow) Bark Extract, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Extract, Organic Leptospermum Scoparium Oil, Organic Melaleuea Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Organic Crithmum Maritimum Extract, Glicerin, Zinc PCA, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Xantan Gum, Chondrus Crispus (Carrageenan), Phospholipids, Salicylic  Acid, Parfum, Sodium Benzoate, Potasium Sorbate, Citric Acid.


Znajduje się tutaj ekstrakt z kory wierzby czarnej, która ma działanie bakteriobójcze.
Ekstrakt z oczaru wirginijskiego, który również działa przeciwzapalnie oraz uszczelnia naczynia krwionośne.
Dalej mamy organiczny olej manuka, który ma działanie przeciwgrzybiczne, antyseptyczne, ułatwiający gojenie się ran i blizn. W składzie znajduje się również olejek herbaciany, który jak wiemy, ma działanie antybakteryjne. Dalej już kwas salicylowy- znany środek przeciwzapalny, antybakteryjny, delikatnie złuszczający oraz cynk, gliceryna i środki konserwujące oraz zapachowe.

Serum ma konsystencję żelu i przypomina silikony w formie bazy pod makijaż.
Tak samo się rozsmarowuje na skórze i pozostawia taką warstwę na twarzy. Jeśli damy go za dużo, to niestety może się lepić.


Teraz do najważniejszego, czyli działania! :)
Na początku myślałam, że serum faktycznie zmniejszyło mi pory na policzkach. Jednak po kilku tygodniach użytkowania, niestety stwierdzam, że tak nie jest. Nie widzę żadnej różnicy, ani w wielkości porów, ani jeśli chodzi o ogólny stan cery. Czyli ilość niespodzianek, gojenie się, świecenie itp.
Tutaj stety albo niestety odpowiedzialne są wciąż żeńskie hormony. ;)
Serum wydaje się być jednak fajne jako baza pod makijaż, bo troszeczkę wygładza powierzchnię skóry. Ale jest to naprawdę minimalna różnica.
 
Facyt:
Ja raczej do niego nie wrócę. Czasami się zastanawiam, czy może latem inaczej by działało. Jeszcze sporo mi zostało, bo smarowałam nim nie całą twarz, tylko obszary wokół nosa i czoło, więc będę miała szanse wypróbować w ciepłych temperaturach. Jednak myślę, że to mojego zdania względem zmniejszania porów nie zmieni. Tutaj powinien działać przy każdych warunkach atmosferycznych. ;)
A niestety tej obietnicy nie spełnił.

Jakie jest Wasze zdanie? Stosowałyście to serum? Jak się sprawdziło i jaką cerę posiadacie?

Pozdrawiam cieplutko. :)
pa pa :*
megi

...och jak mi tego brakowało!... :D :***

weltkarte