wtorek, 26 lutego 2013

Ciepła bielizna na Snowboard

Jako pierwsze chciałabym Was przeprosić, że coraz rzadziej tutaj jak i na moim kanale bywam. Ostatnio w moim życiu dosłownie wszystko się zmienia i tak będzie przez następnych kilka miesięcy...mam nadzieję, że mi wybaczycie. Są to jak najbardziej pozytywne zmiany, ale czasochłonne. :) Niestety na tym cierpi też poczta, którą dostaję od Was, po prostu jej nie ogarniam. Przepraszam. :(
Chciałabym również, abyście wiedzieli, że bardzo za Wami tęsknię! :( Muszę też coś wymyśleć z filmikami, bo zalałam mój komputer, na którym obrabiam filmiki i żaden przycisk nie działa. Cała megi. :D Teraz sobie siedzę na netbooku i nie powiem, wygodne to to nie jest. :/

No więc wybieram się w tym tygodniu samolotem do Krakowa na parę dni i może zachaczę jeszcze o Zakopane. W planach mam zamiar chociaż jeden dzień spędzić na desce. Więc postanowiłam ostatnio, że taka ciepła bielizna by się przydała. Wystarczy, że już kurtkę i spodnie wypożyczam męskie. ;)
Własne ubrania kupię sobie pewnie latem, jak załapię się na jakieś fajne przeceny. 
Po przeczytaniu masy recezji wybór padł na ubrania Craft, właśnie przymierzyłam bielizne i leży jak ulał. Bardzo się z niej cieszę. Jest niesamowicie milutka, obcisła, ma długie rękawy i nogawki. Nawet ja mogłabym mieć jeszcze parę cm więcej i bym się zmieściła. ;)









Jeszcze oczywiście nie wiem jak bardzo utrzyma mi odpowiednią temperaturę, bo ja straszny zmarźluch jestem. Ale jestem dobrej myśli. :)

Martwię się jedynie strasznie, bo dzisiaj obudziłam się z bólem gardła i zaczyna mnie mrozić. Siedzę właśnie z Theraflu i mam nadzieję, że mnie znowu nie rozłoży. Również będzie to mój pierwszy raz, kiedy sama wsiądę do samolotu, zawsze leciałam z kimś i jakoś się boję. Szczególnie, bo zamówiłam sobie wszystko przez internet i dopóki faktycznie nie wsiądę do samolotu, to nie uwierzę. :)) Trzymajcie za mnie kciuki! :))) 

Całuję Was! :*
pa pa
megi

sobota, 23 lutego 2013

Rolada z ciasta francuskiego ze szpinakiem

Dziś wracam do Was po długiej przerwie z prostym przepisem na przepyszną roladę, która u mnie gości regularnie od wielu, wielu lat. :))

Potrzebujemy:

*ciasto francuskie
*szpinak (ja kupuję mrożony bio, który można porcjonować, użyłam tutaj 700g i dobrze po rozmrożeniu odcisnęłam wodę)
*ser feta (owczy lub krowi)
*sos pomidorowy, może być nawet koncentrat, ketchup..cokolwiek akurat macie
*oliwki
*czosnek
*jajko


Ja tutaj użyłam akurat gotowego sosu pomidorowego, który kupiłam sobie na spróbowanie. Sprawdził się wyśmienicie. :)



Sosem smarujemy ciasto francuskie, uważając, żeby po bokach zachować mały odstęp i również na jednym końcu. Na to rozkładamy pokrojone oliwki.


A na to szpinak. :)


Ser feta rozdrabniam widelcem i mieszam z czosnkiem, który wcześniej przepuściłam przez praskę.
To wszystko rozkładam równomiernie  na szpinaku. Można na tym etapie posypać pieprzem, ja akurat nie dałam, bo uwielbiam smak czosnku najbardziej jak wiecie.
Ważne jest tylko, żeby nie solić, bo ser jest wystarczająco słony. ;)


Teraz pozostaje już tylko zawijanie. Pamiętajcie, żeby nie uciskać rolady. Tak jak sama się lekko zawinie, luźno opadnie jest dobrze. :)


Wyciągam delikatnie ten jeden papier spod rolady i zawijam boki pod spód.
Rozbełtanym jajkiem smaruję dokładnie dłońmi całą roladę, szczególnie jej boki.


Wstawiam do piekarnika na 180-190 stopni na jakieś 40 minut. Dobrze jest na koniec przez 10 minut pozostawić roladę przy wyłączonej temperaturze jeszcze w piekarniku, żeby sobie 'doszła'. ;)


Gorąco Wam polecam wypróbować! Jest naprawdę przepyszna! :)
Przygotowuje się ją w 10 minut i smakuje naprawdę wyśmienicie! :))

Miłego weekendu!
pa pa :*
megi

sobota, 16 lutego 2013

Revitalash po wielu miesiącach

Dzisiaj w końcu zapraszam Was na krótką recenzję odżywki Revitalash. Kupiłam ją pod koniec lata zeszłego roku, po tym jak mówiłam na filmiku o odżywce Lashfood i że czekałam na drugą..niestety (albo stety) się nie doczekałam, odżywka nie doszła, ja dostałam pieniądze z powrotem, więc postanowiłam spróbować tę odżywkę, którą mi tak wiele z Was polecało. :)
Znalazłam na niemieckiej stronie 2ml odżywkę za ~60€ i postanowiłam spróbować.
W pierwszych prawie 3 miesiącach używałam jej codziennie na wieczór. Nie czułam ani pieczenia, ani niczego innego nieprzyjemnego. Rzęsy rosły już po kilkunastu dniach. Od dwóch miesięcy używam jej raz na tydzień lub dwa. Ponieważ nie chcę, żeby były nienaturalnie długie. Ale wiadomo, że i tak czasem tak jest. Te zdjęcia, które Wam pokaże, to nie wyrocznia. Rzęsy niektóre są czasem znacznie dłuższe, nieraz najzwyczajniej wypadają i wtedy są znowu krótsze. Odżywka ta też ich nie zagęszcza ani w inny sposób nie poprawia oprócz wydłużenia. Moje rzęsy były zawsze wywinięte i teraz to jest bardziej widoczne, bo są po prostu dłuższe. Nie używam zalotki. 
Jeśli chodzi o minusy odżywki to tak... Cena uważam, że jest w porządku, bo ja mam wciąż moje pierwsze opakowanie 2ml!!
Wydaję mi się, że przyciemniła mi strefę nad rzęsami. Ja w sumie zawsze coś takiego miałam, ale wydaję mi się, że jest to mocniejsze niż kiedyś, choć odkąd nie używam jej codziennie, to nie jest tak źle.
Rzęsy na jednym oku rosną mi na krzyż i czasem mają bardzo złe dni i niestety jeśli są dłuższe, to bardziej to się rzuca w oczy i trudniej jest je wytuszować i wygląda to wtedy jakbym miała luki.
Ale coś za coś. ;))
Ogólnie naprawdę jestem zadowolona i pozostanę na razie przy niej.
A teraz czas na zdjęcia. :)



Jakie Wy macie doświadczenia z odżywkami? Używacie w ogóle jakieś?

Całuję :*
megi

czwartek, 14 lutego 2013

Cudownych widzów mam

Niedawno napisała do mnie moja widzka, że chciałaby mi wysłać jej ulubione serum na spróbowanie. Wiedziałam jedynie, że jest to coś na naczynka, ale nie powiedziała mi co to. :) Powiem szczerze, że czułam się niezręcznie, bo jakoś głupio mi było przyjąć jakikolwiek prezent od nieznajomej mi osoby, której wcześniej ja nie obdarowałam w żaden sposób. :)
Ostatecznie się zgodziłam i jak wczoraj odebrałam paczkę, to niemalże zemdlałam. :))

Just in time for Valentine's Day... :)) 


Otrzymałam ulubieńców Madzi, czyli...
Serum ekoAmpułka 3 Pat&Rub na naczynka, które właśnie moja widzka sobie bardzo chwali. Znajdują się tam między innymi woda różana, wyciąg z liści winorośli, lukrecja, algi, czyli coś co ja baaaardzo lubię. :D Już się nie mogę doczekać pierwszych testów. :))
Poza tym otrzymałam dwa kremy/balsamy do rąk Pat&Rub. Jeden to żurawina-cytryna, a drugi trawa cytrynowa i kokos. Brzmią niesamowicie apetycznie! :D Do paczuszki był też dołączony balsam Tisane. To jedyny produkt, który pamiętam z przed kilku lat i wiem, że go bardzo lubiłam. :D Wszystkich innych rzeczy nie znam zupełnie. 

Madzia--stanowczo przesadziłaś!! Aż mi się łezka zakręciła w oku, jak rozpakowywałam paczuszkę. Dziękuję Ci z całego serca!!! :** Proszę zgłoś się do mnie jak to przeczytasz, bo nie mogę Ciebie w wiadomościach Youtubowych znaleźć, a i na paczce było inne Imię, adres w ogóle nieczytelny :( i nie wiem co i jak. :))

Naprawdę nie wiem, czym na to zasłużyłam, ale cieszę się jak małe dziecko i dziękuję za tak piękny prezent!!

pa pa :*
megi

środa, 13 lutego 2013

**Wielki Post**

Oficjalnie rozpoczęty. :)))


Nie wiem jak to jest u Was, ale dla mnie ten czas to jeden z najpiękniejszych w całym roku. Uwielbiam czas świąteczny przed Wielką Nocą i zawsze był dla mnie bardzo ważnym Świętem.
Trudno to określić, co się we mnie w tym czasie dzieje, ale zachodzi we mnie znaczna zmiana.
W tym roku czuję, że będzie szczególna.... :))

Jeśli chodzi o sam post, to nie pamiętam z jakiego powodu kiedyś zaczęłam, ale mając jakieś 14 lat zaczęłam pościć i wyrzekałam się w czasie postu mięsa oraz cukru. Tak pozostało do dnia dzisiejszego...czasem dodawałam sobie jeszcze coś, żeby było ciężej dla mnie. :))

Chciałabym w tym miejscu życzyć Wam wszystkim w tym czasie - nie patrząc na to, czy jesteście wierzące czy nie - po prostu odnalezienia siebie w tym zawirowanym świecie, zwolnienia tempa i poznania siebie na nowo oraz skorzystania z szansy, która jest nam dana, aby móc odmienić w sobie coś i zacząć życie na nowo. :)))

Buziaki! :**
megi

wtorek, 12 lutego 2013

Zakochana w Snowboardzie :))

Z ciężkim sercem wróciłam z Polski do domu i wspominam spędzony czas w Polsce, szczególnie mój spontaniczny wypad na deskę. Mieszkając zaledwie 20-30 minut samochodem od gór, nigdy nie jeździłam, bah, nawet nie stanęłam na nartach. A to w sumie dlatego, że narty nigdy mnie nie ciekawiły. Zawsze podobała mi się jazda na desce, ale nie znałam nikogo, kto by na niej jeździł i mógł mi to pokazać.
Tym razem jednak się udało!! :D Poznałam fajną grupę, która się tam właśnie wybierała i była chętna mnie zabrać. :) Dostałam od chłopaków ubrania i pojechaliśmy do Świeradowa. :D


Wcześniej zrobili mi znienacka test, na którą nogę będę jechała i tak jak myślałam intuicyjnie, padło na lewą. :)
Na miejscu więc wypożyczyliśmy dla mnie deskę oraz buty i poszliśmy na górę.


Stamtąd podziwiałam piękne widoki..


Gdy pierwszy raz stanęłam na desce i zaczęłam się chwiać, to pomyślałam, że to niemożliwe, żebym się nauczyła chociaż stać na niej bez pomocy w ten jeden dzień. ;))
Ale jakoś za drugim razem już mnie mój trener puścił i sobie pojechałam na tak zwaną kaczkę :D. Oczywiście nie obyło się bez upadków, stłuczeń i przede wszystkim śmiechu bez końca. :D


Daleko mi do prawidłowej jazdy, ale jestem przeszczęśliwa, że udało mi się zjechać całkowicie samej za trzecim razem i upadłam tylko raz. :)) Tym bardziej jak słyszałam, że nauczyć się na desce jest bardzo ciężko jeśli wcześniej nie jeździło się nartach i jest się starszym. (to drugie przesłyszałam :P)
Co tu dużo mówić..tak jak myślałam - zakochałam się w snowboardzie i nie mogę się doczekać następnego razu. Przepadłam! :)))

Jakie sporty zimowe uprawiacie? Gdzie lubicie jeździć na nartach lub desce, w Polsce czy może za granicą?

Pozdrawiam gorąco!
pa pa :*
megi

środa, 6 lutego 2013

Zakupy na helfy

Właśnie odebrałam paczuszkę od helfy i nie mogę się doczekać już pierwszych testów. :))
Niestety trochę poczekają, bo wybieram się dzisiaj na noc do Polski na kilka dni, filmik z zakupami jak i ten o farbie do włosów też pojawi się dopiero po przyjeździe. Czekam jeszcze też na jedną paczuszkę. :))
Ale pokaże Wam chociaż na zdjęciach, co sobie zamówiłam. Cieszę się jak dziecko, bo już dawno na helfy niczego nie zamawiałam, wszystko przez ten cały szał na rosyjskie kosmetyki. :D
No ale już niedługo będę miała znowu przyjemność poużywania indyjskich kosmetyków. :))
Zamówiłam dwie pasty do zębów oraz trzy maseczki, które mnie najbardziej interesowały.



Znacie te produkty? Jeśli tak, to piszcie jakie są Wasze doświadczenia.

Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

wtorek, 5 lutego 2013

Ulubione herbaty megi

Od zawsze uwielbiałam wszelkiego typu ziołowe herbaty i tak mi do dziś pozostało. :)
Owocowych bardzo nie lubię, jedyny wyjątek to mięta-jabłko lub melisa-gruszka i podobne, czyli ziołowe herbaty z dodatkiem owocowej, za czysto owocową nigdy nie przepadałam. Jakieś dwa lata temu dostałam w prezencie sypaną, owocową herbatę, która była wręcz jedyna w swoim rodzaju i cieszyłam się, że natrafiłam na herbatę owocową, która mi smakuje. Była złożona z różnych owoców i większych kawałków. Niestety gdy chciałam ją sobie kupić, okazało się, że została wycofana. Próbowałam inne podobne, jednak zawsze był to ogromny bubel, którego nie byłam w stanie pić. Więc pozostałam przy moich ziółkach. :D
(Czarną piję baaaardzo rzadko, raz na ruski rok, czyli jak jestem w gościach u znajomych z Rosji, bo oni piją często czarną, słodką bawarkę. :))

Lubię wszelkiego rodzaju ziołowe herbaty, czy to z pojedynczych ziół typu mięta lub rumianek, czy jakieś mieszanki przeróżnych roślin jak np. z kopru włoskiego, szałwii, lukrecji, eukaliptusa itp.
Czy to w woreczku, czy sypane, obojętne. Jednak zawsze niesłodzone. :))
Na zdjęciu jest taki mały przekrój herbat, nie jestem w stanie pokazać wszystkich, bo mam ich znacznie więcej, jestem od nich uzależniona. :D Nie wiem ile dziennie wypijam, ale sporo, bo robię sobie zawsze w kubku 0,4l lub nawet w dzbanku dla samej siebie. Wieczorem potrafię nawet takie dwa dzbanki wypić. :D


Na zdjęciu jest właśnie też moja ulubiona miętowa herbata, jest to marokańska mięta. Szkoda, że nie możecie powąchać, bo pachnie po prostu obłędnie. :))
Miętowa jest chyba w ogóle moją ulubioną ziołową herbatą, która mi się nigdy nie znudzi.


A jakie są Wasze ulubione herbaty?

pa pa :*
megi

niedziela, 3 lutego 2013

Ćwiczenia z Kettlebell


źródło

Ostatnio zainteresowałam się tematem Kettlebell, czyli Kugelhantel lub po polsku oraz rosyjsku - Girią i ostatecznie skończyło się to zamówieniem takiej jednej hantli. :D
(Jest to również wynalazek rosyjski i wszyscy moi ruscy znajomi je znają i bardzo sobie chwalą, szczególnie starsze generacje. :) Niestety nie mam z nimi tak częstego kontaktu, żeby mi pokazali kilka ćwiczeń.)
Może pamiętacie jak pisałam o tym, jakim to jestem pechowcem. Po moim upadku ze schodów już ponad 3 miesiące temu, moja noga nie wróciła do normalnego stanu. Wciąż nie wygląda dobrze, jest tam jakaś podłużna dziura w tkance (przynajmniej tak to wygląda) i spuchnięcia wokół kostki, dalej nieustannie boli i nie mogę obciążać. Wybieram się w końcu do chirurga, żeby sobie ją obejrzał. 
(Tak wiem, mnie wyciągnąć do lekarza to więcej niż trudne wyzwanie, ale może jest to też spowodowane tym, że już w samym styczniu byłam 6 razy i końca nie widać..mam zwyczajnie już dosyć. ;) Szczerze powiedziawszy miałam też nadzieję, że po paru miesiącach moja noga odpocznie i wyzdrowieje.)
Więc od tego czasu nie ćwiczę z Chodakowską, nie zamówiłam też jej nowej płyty, gdyż jest to dla mnie bez sensu. Nie mogę ani stać na tej jednej nodze, ani skakać czy biegać.
Jednak na dwóch jednocześnie jestem w stanie coś zrobić i pomyślałam, że taka hantla będzie idealnym rozwiązaniem. :))
Oczywiście czekam na wyrok chirurga, ale kołysanie już próbowałam i nie czuję obciążenia mojej kostki, więc jest chyba dobrze. ;)
Mam nadzieję, że dostanę OK, bo czuję, że to mógłby być początek wielkiej miłości. :D

Znacie może jakieś ciekawe ćwiczenia, strony z klipami takich ćwiczeń? Rozglądałam się na Youtube, ale niczego szczególnie ciekawego nie zobaczyłam. Najlepiej byłyby takie, gdzie też mówią i pokazują dokładnie na jaką postawę zwracać uwagę, żeby nie doszło do jakiejś kontuzji, bo tutaj poprzez takie kołysanie mamy do czynienia z ogromnym obciążeniem. (O kołysaniu już oglądałam filmiki i czytałam i rozmawiałam ze znajomymi i powiedzieli mi na co zwracać uwagę.)
Do hantli był dołączony mały zeszyt z ćwiczeniami, jednak jest on skierowany tylko na górne partie ciała.
Jak na razie typowe kołysanie najbardziej mi się podoba i z tego co czytałam, ma być bardzo skuteczne.
Znacie te hantle, próbowałyście kiedyś ćwiczyć z nimi i jakie macie doświadczenia?

Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

sobota, 2 lutego 2013

Sałatka fenkułowo - śledziowa

Ostatnio znowu eksperymentowałam w kuchni sprzątając lodówkę i wyszła z tego naprawdę pyszna sałatka. Nie wygląda może zbyt zachęcająco, ale jest pycha. ;))
Nie robiłam po kolei zdjęć, ponieważ nie wiedziałam co z tego wyjdzie, a dodawałam produkty na bieżąco. :)) A że wyszło coś dobrego, postanowiłam zrobić chociaż końcowe zdjęcie telefonem i się tym prostym przepisem z Wami podzielić.

W sałatce znajdują się:

*fenkuł, czyli bulwa kopru włoskiego
*śledzie, które miałam w zalewie
*jabłko
*cebula
*rodzynki
*ocet balsamiczny oraz oliwa
*miód gryczany
*sól i pieprz

Wszystkie składniki pokroiłam, doprawiłam i polałam octem oraz olejem i na koniec dodałam jeszcze trochę miodu. Pychota! :D


Polecam spróbować! Smakuje pysznie z pełnoziarnistym chlebem. :))

pa pa :*
megi

piątek, 1 lutego 2013

Zakupy w dm

Wybrałam się po zaledwie kilka rzeczy do dm, ale jak to bywa, kupiłam więcej niż było zaplanowane. ;)
(Zaplanowane było tylko - mydło do rąk, szczoteczka do zębów i emulsja do demakijażu)

Ulubiona emulsja Alverde dobiega końca, więc potrzebowałam pilnie czegoś nowego i pomyślałam, że po tylu tubkach Alverde wypróbuję czegoś nowego i wybór padł na krem myjący Balea dla cery suchej i wrażliwej. Bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzi, już się nie mogę doczekać pierwszej próby.
Kupiłam moją ulubioną szczoteczkę do zębów, która po tygodniu nie wygląda tak, jakbym używała ją już co najmniej rok. :D Tak, ja widocznie gryzę i męczę szczoteczki, choć nie jest to dla mnie świadome. ;))
Na próbę wzięłam również peeling antycellulitowy Alverde, który pachnie dokładnie tak jak olejek z tej serii. Kupiłam go z myślą o mieszaniu z peelingiem algowym z Mazideł, który u mnie stoi, ponieważ jest bardzo ostry i mieszanie go z masłem nie bardzo się u mnie sprawdza, bo trudno się go potem zmywa. Więc tutaj mogę go zmieszać z gotowym peelingiem. Ładne znalazłam wytłumaczenie do zakupu prawda? :D
Do koszyka wpadło też mydło Alverde migdałowo-karmelowe. Pachnie cudnie! :))
Czekałam od tygodni na to, żeby pojawiło się w woreczku uzupełniającym, niestety chyba nie planują, przynajmniej nie teraz, bo ciągle go nie ma, a że brak mi już mydła w łazience to musiałam kupić z dozownikiem.
Wybrałam również kosmetyk, którego wcześniej nie próbowałam, a jest to krem Balea, który ma stworzyć delikatną opaleniznę. Moja szyja i dekolt były zawsze (i wciąż są ;)) jaśniejsze od twarzy, więc chciałabym spróbować, czy tym kosmetykiem udałoby się to trochę wyrównać.
(Patrzyłam też z ciekawości na krem BB Balea z Q10, kolor co prawda jasny, ale na dłoni widać było, że nie kryje chyba wcale, więc zrezygnowałam.)


Planowałam zakup kolejnej kredki czarnej do brwi Essence, ale skusiłam się na ciemnobrązową, bo interesuje mnie jak będzie wyglądała na moich czarnych brwiach, czy pobije czarną czy może okaże się totalną klapą.
Bardzo zaciekawił mnie kosmetyk P2. Choć jest dostępny w kolorówce, to jest to raczej pielęgnacyjny produkt, który stosujemy przed makijażem. Jest to taki lekki kremik, raczej baza pod oczy, który ma chłodzić, co faktycznie robi, sprawdziłam na dłoni. Efekt bardzo przyjemny. :) Poza tym ma okolicę oczu rozjaśnić i dać nam efekt świeżego, wypoczętego spojrzenia. Ma lekko biało- różowy kolor i aplikator gąbeczkę. Nie wiem jedynie, którą ja mam wersję, ponieważ tubka wygląda identycznie jak w internecie -KLIK, ale skład na ich stronie jest zupełnie inny od tego w książeczce w drogerii. Może po prostu nie zrobili aktualizacji książeczki?Albo ja mam faktycznie starszą wersję produktu, bo kremik Balea brązujący również ma totalnie inny skład od tego na stronie.


Na koniec zajrzałam do regałów z żywnością i wrzuciłam do koszyka siemię lniane bio. Mam zamiar spróbować wreszcie pić siemię. :) I nie wiem czemu nigdy wcześniej tego nie widziałam, ale jak zobaczyłam sos mango, to wiedziałam, że muszę go mieć. Od lat marzę o dressingach do sałatek na bazie mango i kiedyś też blendowałam mango w tym celu, jednak przy tym jest oczywiście dużo roboty, a tutaj znalazłam coś takiego. :D Już się nie mogę doczekać pierwszego eksperymentu. :))



Jakie kosmetyki Wam się aktualnie marzą z myślą o wiośnie? Ja ją już czuję blisko i nie obchodzi mnie, czy ma ponownie spaść śnieg czy nie, dla mnie wiosna jest już blisko i koniec! ;))
Dzisiaj rano gdy otworzyłam okno i usłyszałam znowu głośny śpiew ptaków, to aż odpłynęłam. :D

Życzę wszystkim udanego lutego!
pa pa :*
megi

weltkarte