wtorek, 24 grudnia 2013

Radosnych Świąt



Kochani,


chciałabym Wam wszystkim życzyć z tego miejsca zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, przepełnionych miłością, uśmiechem i nadzieją.
Dziękuję Wam bardzo za to, że jesteście tu ze mną i razem możemy dzielić się częścią siebie. :*

Nasza pierwsza choinka w nowym mieszkaniu czeka już na małego szkraba. :))







Buziaki, megi :*

sobota, 21 grudnia 2013

Minerały Amilie

Tak się uśmiałam ostatnio jak przyszły te wszystkie paczki z pieluchami, które listonoszka ledwo uniosła i do tego maciupcia koperta, która była mniejsza niż dłoń. Akurat przy rozpakowaniu byłam wśród rodziny i ciocia się pyta: a to co, też coś dla małej? A ja na to: nie, na tyle starczyło dla mamusi. :D
A w kopercie testery nowych minerałów Amilie. :)
Nabrałam ponownie dużą ochotę na wypróbowanie nowych minerałów, ponieważ u mnie najlepiej sprawdzają się właśnie zimą.
Jakoś natrafiłam na tę właśnie firmę i postanowiłam zamówić kilka odcieni.
Wybrałam odcienie dla cery jasnej i jasno-średniej z gamy złotej, oliwkowej i neutralnej. Wybrałam również dwa odcienie z gamy brzoskwiniowej Honey z myślą, że może się sprawdzą pod oczami jako korektor. 
Do tego wybrałam dwa odcienie różu, jeden odcień korektora oraz wszystkie 3 pudry.


Paczuszka niesamowicie mnie ucieszyła, wszystko było tak ładnie zapakowane i pierwszy raz spotkałam się z tak ładnymi woreczkami do testowania.
(jak mało potrzeba, aby ucieszyć kobiece serce :D)

Ciekawa jestem baaardzo pierwszych testów.
Znacie te minerałki? Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam cieplutko.
pa pa :*
megi

piątek, 20 grudnia 2013

Pieluchowanie wielorazowe - czyli wielki, mały powrót i ostatnie zakupy przed narodzinami :)

Ależ mnie tu długo nie było!!! (żeby to się nigdy więcej nie powtórzyło! ;))
Czas pędzi nieubłaganie i tak oto decydując się dosłownie w ostatnich dwóch tygodniach, że jednak nie chcę czekać z pieluchowaniem wielorazowym do momentu, aż mała będzie ważyła około 4 kg, musiałam na szybko składać zamówienia.
Dzisiaj pokażę Wam co zamówiłam, a z czasem na pewno nagram jakiś film i/lub napiszę, co się u nas sprawdza lub nie.
Patrząc na cały okres pieluchowania, zdecydowałam się na kieszonki z wkładami.
Wybrałam różne wkłady do wypróbowania, w większości jednak to szybkoschnąca mikrofibra.
Wszystkie kieszonki zamówiłam na allegro u różnych sprzedawców. Chyba wszystkie były z wkładami, jeśli dobrze pamiętam. Są to kieszonki typu one size, czyli możemy regulować ich rozmiar i mają nam starczyć na cały okres pieluszkowania.


Jednak czytałam, że najlepiej sprawdzają się, gdy maleństwo ma około 4kg. Wtedy na pewno są dobrze dopasowane i nic nie ucieka bokami.
Jako, że nasza mała kruszynka prawdopodobnie będzie znacznie mniejsza, wybrałam jeszcze otulacze w rozmiarze newborn ze strony kokosi. Pani ta szyje swoje produkty sama i miałam okazję załapać się na świetną grudniową promocję, która wciąż trwa ;). A mianowicie płacimy za każdą drugą pieluszkę w parze tylko połowę.
Tak więc zamówiłam 6 maciupeńkich otulaczy. :)


Na zdjęciu jest jeszcze mała formowanka, która może się sprawdzi jako wypełniacz do kieszonek. Zobaczymy, wypróbujemy. ;)


Dla lepszego wyobrażenia różnicy rozmiarów, tak wygląda kieszonka OS obok otulacza newborn. :D


Wkładki, jakie mam, to w większości mikrofibra. Strasznie nie lubię jej dotykać, ale wybrałam, bo jest szybkoschnąca. ;) Jak widać na zdjęciach, trochę się też obsypuje. Ale myślę, że to dlatego, bo jest jeszcze przed pierwszym praniem. Trzy wkładki otrzymałam ze strony kokosi, jednak niczym się nie różnią od tych z allegro. Nie jestem w stanie powiedzieć, które to które. :)


W kilku kieszonkach były wkłady węglowo-bambusowe, które również chciałam wypróbować, więc mam też kilka takich.
Podobno bardzo chłonne. W dotyku są miłe, jak taki ciepły misiek. :)


Na stronie kokosi zamówiłam 2 składane wkłady, z czego jeden jest z bambusa. Na zdjęciu jest również myjka bambusowa, którą dostałam.


I muszę w tym miejscu powiedzieć, że zakochałam się w dotyku materiału bambusowego. Jest niesamowicie milutki. Nie postawiłam na same takie wkładki, ponieważ bambus ma ponoć bardzo długo schnąć. Ale czy faktycznie tak jest, dowiem się w praktyce już niedługo. W każdym razie jest to najmilsza wkładka ze wszystkich. :)
Dokupiłam jeszcze cieniutkie wkładki 'sucha pupa', są również bardzo miłe.


Już ostatnia rzecz, to odplamiająco- antybakteryjny dodatek do proszku do prania pieluszek.


I to by było na tyle. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze zwykła tetra, którą zamierzam wkładać do malutkich otulaczy, ponieważ nie wiem czy składanie wkładek w tak małą pieluszkę się sprawdzi.
Wszystkiego niebawem się dowiem. ;)
Ciekawa jestem czy taki zestaw się u nas sprawdzi, czy okaże się wystarczający.
Jeśli nie, to co będę musiała dokupić z czasem.
A teraz wszystko wędruje do pralki na pierwsze pranie. ;)

Macie doświadczenie z taką formą pieluszkowania?

W ostatnim poście TU (nie planując tego wyszły dokładnie 3 miesiące *szok!*) obiecałam Wam, że  pokażę następnym razem, co dostaliśmy a co kupiliśmy na stoisku kasienkowym w dniach świeta ceramiki bolesławieckiej.
Tak więc oto spełniam obietnicę. :) Od przyszłej babci dostaliśmy lalkę oraz literki z imieniem małej.
A sami na drugi dzień dokupiliśmy kotka. :D




Pozdrawiam cieplutko i życzę miłej nocy! Ja uciekam zmęczona ostatnimi przygotowaniami i bezsennymi nocami zakopać się pod kołderką. :)

pa pa :*
megi


piątek, 20 września 2013

Kasienkowe - czyli lalki do przytulania

Na święcie ceramiki w Bolesławcu była jedna budka, która urzekła mnie najbardziej ze wszystkich i faktycznie byliśmy tam kilka razy. Każdego dnia musiałam podejść i zobaczyć jeszcze raz te słodkości. Nie mogłam się oderwać. :D
A była to budka z ręcznie szytymi zabawkami dla dzieci. Dokładnie takimi, jakie kojarzą nam się z dzieciństwem, przytulaniem i reperowaniem miśków.
Są tam nie tylko miśki, ale jak zobaczycie na zdjęciach, masa cudownych innych rzeczy.
Zaczynając od liter, z których można ułożyć imię dziecka, poprzez kotki, jamniki, kończąc na przeróżnych lalkach. Pani, która szyje te zabawki była niesamowicie miła i wraz z córką szyły i sprzedawały te cuda na miejscu.
(Dodam, że ceny były naprawdę niewysokie.;))
Chciałam Wam pokazać, co my wybraliśmy, a co dostaliśmy też w prezencie od przyszłej babci. :) Jednak rzeczy te zostały w Polsce, więc pokażę je dopiero, jak będę na miejscu. ;)

A tymczasem zapraszam do krainy miluśkich zabawek! :D




















Kasienkowe mają też swoją własną stronę TU oraz stronę Facebook.
Patrząc na ten zdjęcia, mam ochotę zamówić jeszcze więcej..jestem totalnie oczarowana tymi rzeczami!

A jak podobają się Wam?

Miłego weekendu.
pa pa :*
megi

piątek, 13 września 2013

Święto ceramiki oraz artystyczne przepaski

Pod koniec sierpnia moje rodzinne miasto obchodziło coroczne święto ceramiki. Parę razy pod rząd mnie tam nie było, więc bardzo się ucieszyłam, że w tym roku miałam okazję tam zagościć. Bardzo lubię naszą bolesławiecką ceramikę, mam też kilka rzeczy, ale z chęcią bym przygarnęła jeszcze więcej. :D
W tym roku było też kilka innych, ciekawych stoisk. O jednym z nich, napiszę już tutaj, a drugi pojawi się w osobnym poście. ;)
Myślę, że za wiele pisać nie muszę, zdjęcia mówią same za siebie. :)) A jest ich naprawdę dużo. ;)


Uwielbiam ten klasyczny motyw. :))

























Objadałam się mini pączusiami oraz ziemniaczkami-chipsami. ;)



Z tego stoiska również bardzo się cieszyłam. Miałam okazję spróbować na co dzień rzadko spotykane suszone owoce.




A wieczorem można było pójść na koncerty, karuzelę lub zobaczyć ciekawą budowę z udziałem ognia. 










Kolejne ciekawe stoisko, to oczywiście budka z biżuterią. :)




Na pamiątkę kupiłam sobie małą drobnostkę, 2 słodkie bransoletki. :)


Nieodłącznym elementem tego święta jest miejsce dla dzieci oraz dla tych, którzy dziecięcą cześć zawsze mają w sobie ;), na którym można dać się pomalować. W kwiateczki lub w motyw ceramiki.
Ostatnim razem wybrałam tę drugą opcję, więc tym razem były to kwiateczki. :)


Dłuższy czas spędziłam na stoisku z przepaskami. Pani wiązała na mojej głowie przeróżne cuda. :)





Opaski te były dostępne w rozmaitych kolorach oraz o różnej szerokości. W środku znajduje się drucik, przez co z łatwością można je układać tak jak się zapragnie.
Można je nosić również na torebkach, bluzkach, na koszulach pod kołnierzykiem. Widziałam to na jednej dziewczynie, miała zrobioną taką różyczkę i tylko ona wystawała z przodu spod kołnierzyka i wyglądało to naprawdę super.
Ja sama zdecydowałam się na dwie opaski i męczyłam je przez następne tygodnie. :)




A tutaj króciutki filmik, na którym Pani pokazała mi jak się robi tego ślimaczka, ehm różyczkę. :))


Razem z opaskami otrzymałam taką małą instrukcję i tam była podana strona bloga. Więc jeśli Wam takie coś również się podoba, to możecie nawiązać kontakt TU. :)

Miłego wieczoru.
pa pa :*
megi

weltkarte