czwartek, 30 sierpnia 2012

Orchidea

Ostatnio dostałam mojego pierwszego storczyka w prezencie. Zawsze mi się bardzo podobały, ale jakoś do tej pory sobie sama nie kupiłam, miałam same zielone rośliny w domu. Wciąż je mam, ale teraz dołączyła do nich moja pierwsza Orchidea. :)
Z reguły mam "grünen Daumen", czyli dobrą rękę do kwiatów. (Jest w Polsce takie powiedzenie jak 'mieć zielonego kciuka'?) No ale Orchidea ta jest moją pierwszą, więc nie mam doświadczenia i teraz chucham i dmucham, żeby mi ładnie rosła. :)
Macie storczyki, lubicie czy nie bardzo?
Jak u Was się chowają?

pa pa :*
megi

środa, 29 sierpnia 2012

Makijaż inspirowany Jessicą Albą

Ostatnio zobaczyłam zdjęcie J. Alby, na którym miała przepiękny makijaż, który nadaje się spokojnie do noszenia na co dzień, szczególnie teraz na nadchodzącą jesień. 
Zainspirowana, postanowiłam zmalować coś takiego na sobie. :)







Użyłam tych oto kosmetyków:
*podkład Nature Matte nr. 13 Lirene
*Skinfood concealer nr.01
*róż Everyday Minerals Ambrosia oraz podkład tan jak bronzer
*Cienie Inglota, różowy (nr?), perła 12 oraz 814, 822, 560 na brwiach
*Kobo 117, błyszczyk Pearl 'n' Mineral 113 
*paletka Sleek'a au naturell 
*cień APC 54
*baza Urban decay
*Catrice czarny żelowy liner oraz tusz Glamour Doll
*rzęsy Red Cherry 747S (jednak nie są dla mnie za długie i nadają się nawet do noszenia w ciągu dnia - jippie! :)) oraz klej Duo

Zapraszam na tutorial :)




Pozdrawiam kolorowo :)
pa pa :*
megi

Kto skusił się na petardę?

Wczoraj wyszła 3 płyta z treningiem Ewy. Ja prosto z wieczornej drogi z Magdeburga, przejechałam na polską stronę i kupiłam. :))
Miałam na razie tylko okazję zobaczyć tak na szybko, z czym tym razem będę mieć do czynienia.
Trening przypomina mi killera, choć mam wrażenie, że jest tutaj mniej kardio, a za to więcej zróżnicowanych ćwiczeń zasadniczych, co mi się podoba. Przynajmniej teoretycznie, zobaczymy jak to będzie w praktyce. ;))

Miałam napisać jak mi idzie na treningach i wyszło mi zupełnie z głowy. Obiecuję, że nadrobię jak wypróbuję tą 3 płytę. :)

Kto również skusił się na trzeci trening? Jak Wam idzie?
Pozdrawiam.
pa pa :*
megi

wtorek, 28 sierpnia 2012

Ulubione bibułki matujące

Ostatnio nie mogłam natrafić na moje ulubione bibułki matujące, więc kupiłam zamienne z Wibo, ale nie byłam z nich tak bardzo zadowolona. Jakiś czas później nareszcie w drogerii były znowu dostępne moje ulubione bibułki, więc oto one. :)
Są to bibułki Perfecta.
Fantastycznie ściągają całe sebum, nie dokładając jakiegoś dodatkowego pudru. Nie ma tam żadnej warstwy, co jest dla mnie ważne. Twarz pozostaje idealnie matowa.
A co w nich najlepsze, to fakt, że jest to tak naprawdę jedna długa bibułka, którą sobie wedle upodobania sami przycinamy. :)) Nie wiem tylko jaką ma długość, nie widziałam napisu na opakowaniu. Ale jest jej dużo jak widać na zdjęciu.
Uwielbiam to rozwiązanie, ponieważ urywam sobie zwykle szeroki kawałek, mniej więcej dwa razy dłuższy niż do zdjęcia. :) A takie standardowe kwadraciki nigdy nie były dla mnie wystarczające, żeby pokryć czoło, obszar wokół nosa oraz brodę.
Mam nadzieję, że nigdy nie zostaną wycofane i pozostaną dokładnie takie, jakie są. :)
Znacie te bibułki, używacie?

Pozdrawiam słonecznie. :)
pa pa :*
megi

niedziela, 26 sierpnia 2012

Uroczysty OOTD

Tym razem przychodzę do Was nie z samą sukienką, ale całym strojem, zarówno na zdjęciach jak i na filmiku. Serdecznie zapraszam. :))











Miłego tygodnia wszystkim!
pa pa :*
megi

piątek, 24 sierpnia 2012

Botki

Jesień zawitała już również do sklepów. Byłam parę dni temu na chwilkę w Berlinie i skorzystałam z okazji, że byłam niedaleko sklepu Jumex, gdzie chętnie od czasu do czasu kupuję sobie jakieś buty.
Tym razem moją uwagę zwróciły jesienne botki. Marzyły mi się takie trochę kowbojki, ale nie przesadzone. Takie, które będą mi pasować prawie do wszystkiego i takie właśnie znalazłam. :)
Kosztowały 20€, były również i czarne i typowo brązowe. Ja jednak zdecydowałam się na te. Na kartonie co prawda jest napisane 'khaki', ale to koło khaki nawet nie leżało. ;)
To jest taki odcień nude, wpadający w delikatny brązowy, czyli naprawdę uniwersalny. :))

Łapiecie już jakieś nowości na jesień? Jakie trendy wpadły Wam już w oko?

Pozdrawiam ciepło w deszczowy dzień.
pa pa :*
megi

środa, 22 sierpnia 2012

Zawitała jesień...

..przynajmniej na moim balkonie. ;)
Kwiaty letnie w tym roku coś szybko mi padły. Pewnie dlatego, że w tym roku chciałam być odkrywcza i zamiast kupić to, co się u mnie sprawdza, czyli gotowe rośliny, ja bawiłam się z nasionami. ;)  Więc nadeszła pora, aby je zamienić. (tak między nami uwielbiam sadzić rośliny :))

Jak co roku kupuję na sezon jesienno-zimowy mój ukochany wrzos.

I sadzę go z czymś równie trwałym, zielonym oraz tym razem - bliżej mi nie znanym. :))

Mam nadzieję, że ta wersja, w przeciwieństwie do letniego zestawu, przetrwa mi do wiosny. ;) Zwykle tak jest i pięknie to wygląda, jak zimą rośliny pokryte są śniegiem.
A jak wygląda u Was, panuje na Waszych balkonach/tarasach jeszcze letni klimat czy już też pomału zamieniacie rośliny na zimowe?

pa pa :*
megi

niedziela, 19 sierpnia 2012

Jedna z ostatnio ulubionych fryzur

Ostatnio mam znowu fazę na warkocze i najbardziej czepił się mnie odwrotnie dobierany (tutaj zrobiony po skosie) i wykonuję go często na drugi lub trzeci dzień po umyciu. (Choć ostatnio przez te upały, nawilżające maseczki oraz ćwiczenia w domu rzadko do trzeciego dnia dochodzi. ;))

Nie jest to może bardzo wyszukana fryzura, ale jednak bardzo urocza, dziewczęca. U mnie oczywiście już mocno roztrzepana, jak od małego. :))

A jak Wy najchętniej się czeszecie?

Puuh...
Drugi ekstremalnie gorący dzień pomału dobiega końca.

Wczoraj i dzisiaj temperatura u mnie wynosiła blisko 40 stopni! Dzisiaj już ratowałam się od rana Odrą. ;)
Siedziałam prawie cały dzień w wodzie, która przez ostatni czas mocno wyschła. Brakuje ponad 50cm.
Czułam znowu gdzieś blisko owieczki :D, może niedawno dopiero poszły dalej, bo ich niestety nie widziałam.

Jak Wy spędziłyście ten weekend? Czy u Was też było tak gorąco?

Pozdrawiam z nadzieją na burzę. :)
pa pa :*
megi

piątek, 17 sierpnia 2012

Nowe rzęsy Red Cherry

Zamówiłam sobie kolejne rzęsy firmy Red Cherry.
W sumie wszystkie, jakie posiadam, są właśnie tej firmy i jeszcze firmy Leni Lash. W Niemczech dostępne są na kosmetik4less lub u tego samego sprzedawcy na ebay.
A w Polsce na stronie kosmetyki-mineralne.
Ja zamówiłam u niego na ebay, bo opłacało mi się ze względu na przesyłkę, wyniosła mnie tylko 1,45€, a każda para 2,25€.
Rzęsy są wykonane z ludzkiego włosia, bardzo leciutkie i miękkie oraz niedrogie. Mój problem polega na tym, że wszystkie, które posiadam, są po prostu za długie i sięgają mi brwi.
Więc z tą myślą, wybrałam tym razem krótsze modele. Nie wiem jednak jeszcze jak się sprawdzą, bo nie miałam okazji ich testować. Dopiero co otworzyłam przesyłkę z uśmiechniętą buzią. :D Ale mam nadzieję, że będę bardzo zadowolona, bo na stronie te modele mają świetne recenzje i osoby wybierają właśnie te do noszenia na co dzień. Więc teoretycznie powinny być idealne. ;)
Oto one:
 Tych jest jeszcze wersja XS, która ma tylko 8mm, ta ma 10mm.

Te wyglądają na dłuższe niż myślałam, a mają 9mm. Może przez ten koniec, który pewnie ciupkę obetnę, jak u wszystkich. :) Tak to wyglądają na baaardzo naturalne.

Te mają również 9mm, wybrałam je z myślą o jakiś wyjściach. ;) Zawsze marzyłam nie tyle o długich, ale o gęstych firankach. :)

Jak Wam się podobają? Macie doświadczenia z tymi rzęsami, lubicie je również jak ja? :)
Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

wtorek, 14 sierpnia 2012

Рыба под шубой...

...czyli ryba pod płaszczem. :) Ja na nią mówię po prostu "szuba".
Jest to jedna z moich ulubionych rosyjskich sałatek, którą miałam okazję poznać u znajomych. Ta sałatka gości częściej na rosyjskich stołach, niż nasza jarzynowa w Polsce. Przyznam się, że i w mojej rodzinie naszą jarzynową jemy tylko dwa razy w roku na święta. Pomimo, że jest bardzo dobra. A tą potrafię sama dla siebie robić kilka razy w roku, tak wyjątkowo mi smakuje. Na rosyjskich stołach gości praktycznie zawsze, jak są jakieś spotkania w domu, czy to urodziny, imieniny, święta czy tak po prostu na wspólny obiad czy kolację.
A propos świąt, ta sałatka jest niemalże stworzona dla naszego świątecznego stołu na Boże Narodzenie. ;) (chyba za bardzo zaczynam marznąć, że tak daleko myślę :))

Aby ją wykonać, potrzebujemy:
*filety śledzia i cebulkę
*gotowane ziemniaki oraz marchewkę
*jajka na twardo
*gotowane buraczki
oraz majonez

Ilość zależna tylko i wyłącznie od nas samych. ;) Ja np. uwielbiam warstwę buraczków, więc tego jest u mniej najwięcej. :)

Podczas gdy wszystko kroję, a buraczki trę na dużych oczkach, namaczam śledzie w wodzie na ten czas, żeby nie były takie słone. Najlepiej spróbować na samym początku czy są bardzo słone, czasem wystarczy je opłukać.
Do krojonych śledzi dodaję cebulkę pokrojoną w kosteczkę oraz świeżo zmielony pieprz.
Do jajek dodaję również trochę pieprzu, odrobinkę soli oraz majonez. Tak to niczego w sałatce nie solimy, bo będzie za słona. Można ziemniaki oraz marchewkę pogotować z małą ilością soli,  żeby nie były zupełnie bez, ale to z czasem wychodzi, na ile soli możemy sobie pozwolić. ;)
Zwykle tą sałatkę wykonuje się z dużą ilością majonezu na każdą kolejną warstwę.
Ja jednak szybko wypracowałam mój ulubiony sposób z mniejszą ilością. ;) Dlatego do jajek dodaję właśnie trochę majonezu, jedna łyżka spokojnie wystarcza, żeby zrobić taką 'papkę', nawet na dużą foremkę. Smarując majonez na wierzch użyłoby się znacznie więcej. ;)

I teraz wszystko układamy warstwami, najlepiej w czymś prostokątnym.
Na sam spód idą śledzie z cebulką, wszystko ładnie ugniatamy. Na wierzch daję majonez, jakieś 2 łyżki, czasem 3. I to na tyle jeśli chodzi o majonez w tej sałatce. Rozprowadzam równomiernie. Na to kładę po kolei przyciskając ziemniaki, marchewkę. (Jeśli śledzie mimo moczenia są bardzo słone, to dobrze jest na nie położyć bezpośrednio ziemniaczki i przycisnąć i dopiero wtedy trochę majonezu na wierzch. ;))
Po tym nasze jajka i na koniec moją ulubioną warstwę, czyli duuużo gotowanych buraczków. Et fini! :)

Ja uwielbiam wręcz jak jest jeszcze lekko ciepła od gotowanych ziemniaków i marchwi, więc już ją sobie próbuję. A resztę owijam folią i daję do lodówki.

Wczoraj zrobiłam na wieczór, a dzisiaj już prawie jej nie ma. :D
Gdy mam tą sałatkę, to mogę ją jeść przez cały dzień i nic innego (oprócz śniadania). ;))

Gorąco polecam spróbować, jeśli lubicie składniki oczywiście.
Piszcie, czy chciałybyście poznać inne dwie ulubione sałatki rosyjskie? Choć jedna z nich to dla mnie nie sałatka, choć tak na nią mówią. :))

Pozdrawiam i lecę sobie zjeść sałatkę, bo dostałam ślinotoku wklejając zdjęcia. :))
pa pa :*
megi

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Przepyszny krem do rąk :)

Ostatnio oszalałam na punkcie tego kremu z Balea.
Pachnie po prostu nieziemsko! Jak Piña Colada. To jest połączenie olejku kokosowego z ekstraktem z ananasa. Jeśli lubicie takie zapachy lub smaki ;), to ten krem Was zachwyci. :))
Jest to kolejna limitowanka, chyba sobie jeszcze dokupię na zapas jeden taki. :D
Opakowanie, pojemność, cena oraz konsystencja są takie same jak w przypadku tego kremu.
Jest to lekki, nawilżający krem, po którym od razy możemy czegoś dotknąć. Wchłania się migiem, ale delikatnie nawilża. Skład ma całkiem przyjemny.
A cudowny zapach utrzymuje się długo. Cały czas muszę wąchać moje dłonie. :))

Gorąco polecam jeśli lubicie takie doznania. :)
Pozdrawiam, pa pa :*
megi

niedziela, 12 sierpnia 2012

Laminowanie by megi

Zaciekawiona wpisem u Anwen postanowiłam sama spróbować. :)
Pierwszy raz wykonałam laminowanie po olejowaniu włosów. Zmyłam olej płynem facelle, nie nakładałam żadnej odżywki d/s. Mieszankę wyrobiłam z maseczką do włosów jasnych Pilomaxu. Dałam jej chyba za dużo, bo całą łyżkę. Trzymałam pod czepkiem 45minut, po czym wszystko spłukałam chłodną wodą i poczekałam aż włosy mi wyschną. Po następnym rozczesaniu byłam przerażona. Włosy były szorstkie, te twarde włosy, które niestety mam, odstawały na wszystkie strony. Wyglądało to koszmarnie. Tutaj pokazywałam Wam o co mi chodzi z tymi włosami.
Dzisiaj, 3 dni po pierwszym razie, spróbowałam trochę inaczej. Nie kładłam wcześniej oleju, choć tak naprawdę to nie wiem, czy to w tym przypadku ma jakieś znaczenie.
Po umyciu płynem facelle, nałożyłam odżywkę Isany babassu i spłukałam. 
Żelatynę wyrobiłam również z tą odżywką i dałam jej mniej, bo tylko pół łyżki. Tak to wszystko zrobiłam identycznie.
Przypuszczam, że to wina tych strasznych włosów twardych, że obojętnie czego bym nie spróbowała, u mnie efektów nie ma. Wcześniej tylu tych włosków nie miałam na głowie co teraz. Odstają co bym nie zrobiła i psują po prostu wszystko. Włosy w dotyku są przez to ciągle szorstkie.
Myślę, że te inne normalne włosy, których jest już chyba mniej niż twardych, są miękkie i w miarę nawilżone. Ale te włosy dysplastyczne czy jak się na nie mówi, psują po prostu wszystko.
Na zdjęciach włosy wyglądają całkiem ok, choć widać tu te odstające 'kłaki'. W dotyku nie czułam różnicy po laminowaniu.


Myślałam, że powinnam być idealną osobą do laminowania, skoro od lat nie używam silikonów.
Nie wiem czy to kwestia czasu. Obawiam się, że moim włosom nic już nie pomoże, właśnie przez te twarde włosy. Ich pozbyć się chyba też nie można. Czasem nadchodzi mnie myśl, żeby wszystko na krótko obciąć i mieć spokój. Chociaż pewnie też coś byłoby nie tak. ;)
Będę jeszcze co jakiś czas próbować laminowanie i zobaczę czy może jednak zauważę jakąś pozytywną różnicę. Nadzieję trzeba mieć. ;)

A jak tam u Was ta metoda się spisuje?
pa pa :*
megi

sobota, 11 sierpnia 2012

Moja trasa

Dzisiaj zabieram Was w małą podróż. :) Jadąc z powrotem do siebie zatrzymałam się w kilku miejscach, żeby zrobić zdjęcia, abym mogła Wam pokazać moją trasę do Polski lub z powrotem. Uwielbiam polskie krajobrazy i szczególnie lubię jeździć przez lasy. :)
Przejeżdżam przez jedną małą wioskę, w której nie ma asfaltu, droga ułożona jest z kamieni. Tam zawsze czuję się cofnięta do innego świata, czasu. Panuje tam taki spokój. :)
W jednej znajduje się dużo bocianich gniazd. Zawsze przejeżdżam tamtędy z szerokim uśmiechem na twarzy. :))
Akurat trafiłam na miłosne wyznania. :))
Uwielbiam też stosy siana na polach o tej porze roku.
Niedaleko granicy znajdują się jeziora po obu stronach drogi. Pierwszy raz się tam zatrzymałam. :)

Piękną mamy Polskę prawda? :)
Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

weltkarte