piątek, 29 czerwca 2012

A miało być tak dobrze..

Buuuuh..zepsuły mi się (czytaj zepsułam ;))nowe separatory Essence, które znalazły się w Ulubieńcach Maja. Zrobione są z lateksu i to dotąd były jedyne separatory, po których nie bolały mnie palce.
No ale muszą mieć jakiś negatyw - ostatnio za mocno pociągnełam i urwałam kawałek. :D Więc mięciutkie znaczy w tym przypadku łamliwe.
Znacie jakieś inne miękkie separatory?

Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

czwartek, 28 czerwca 2012

Czy tak zachowują się włosy falowane???

No więc wypróbowałam pianki do włosów kręconych Balea, którą pokazywałam tu.
Wgiotłam ją w mokre włosy, ugniatałam tak przez kilkanaście razy i użyłam techniki turbanowania, czyli plunking lub plopping. Zostawiłam tak włosy przez 45minut i gdy ściągnełam ręcznik, były jeszcze mokre. Nic z nimi więcej nie robiłam, czekałam aż wyschną i to uzyskałam:
Widać, że grzywka się pokręciła a reszta to takie hmmmm strąki. ;)
 
Po paru godzinach bycia na zewnątrz na wietrze moje włosy wyglądały tak:
Rozprostowały się loczki na przodzie, reszta mniej niż oczekiwałam. (Po rozczesaniu włosy były normalnie proste.)
Jak widać nie są to jak na razie fale, tylko takie niezbyt ciekawe strąki. 
Czy tak na początku zachowują się włosy falowane? Próbować dalej? Macie jakieś pomysły co z nimi zrobić?
Czy jednak mam włosy proste? Jak myślicie?
Coś tam niby jest, ale sama nie wiem co. ;)

Pozdrawiam cieplutko i uciekam na mecz. :D
pa pa :*
megi

środa, 27 czerwca 2012

Co robię z bobu?


W ostatnim wpisie pokazywałam między innymi bób i zostałam zapytana jaką pastę z niego robię.
Pasta to może za dużo powiedziane, ponieważ przepis jest najprostszy jaki może być. ;)

Oto on:
* gotuję bób przez max. 30 minut (próbuję w międzyczasie, 20min przeważnie starcza) i obieram jak wystygnie
*rozgniatam widelcem
*doprawiam solą, pieprzem, odrobiną soku z cytryny
*bób lubi się ze świeżą bazylią lub miętą, więc można sobie tak to urozmaicić

Świetnie smakuje taka pasta na chlebie i na to ugotowane jajko. Pyszne! :)

Drugą potrawę, którą lubię robić z bobu, są kopytka. Ta forma będzie na pewno smakowała nawet tym osobom, którzy nie są fanami bobu. Ponieważ tutaj smak bobu jest bardzo delikatny. A zielony kolor świetnie wygląda na talerzu. ;)

Kopytka z bobu:
*gotujemy i obieramy bób
*tłuczemy dokładnie
*doprawiamy solą, pieprzem
*dodajemy jajko oraz mąkę i robimy ciasto na kopytka
*tworzymy kopytka i gotujemy do momentu ich wypłynięcia

I teraz możemy podać je z przeróżnymi produtkami.
Z samym rozstopionym masłem, ze świeżymi ziołami oraz tartym parmezanem itd...

Oczywiście sam ugotowany bób możemy dodawać do przeróżnych sałatek. Bób jest zdrowy, kryje w sobie sporo białka, błonnika, witaminy (głównie z grupy B) oraz wapno, fosfor i żelazo.

Polecam spróbować. Bób w takie sposoby smakuje naprawdę bardzo dobrze. :)
Mam nadzieję, że moje propozycje komuś się przydadzą.

Życzę smacznego.
pa pa :*
megi

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Mniam, mniam, mniam

Czyli dlaczego megi lubi mieszkać blisko Polski. :)

Uwielbiam młode ziemniaczki, młody czosnek, świeże zioła..
Do tego moje ulubione zsiadłe mleko i jestem cała szczęśliwa. :)
Z bobu można zrobić między innymi przepyszne i zdrowe pasty na chlebek.
Nie może zabraknąć również owoców. Nie ma to jak polskie truskawki, różne rodzaje czereśni,porzeczki oraz moje ulubione wiśnie, które właśnie pisząc sobie podjadam. :)) Ceny są przy granicy oczywiście wyższe niż np. u mnie na Dolnym Śląsku, ale najważniejsze, że mogę korzystać z polskich pyszności. (Polskim truskawkom żadne nie dorównują ) ;)
Jedna z moich ulubionych słodyczy w Polsce trafiła również do koszyka. :)
Oraz herbaty, które lubię kupować w PL.

Jakie polskie produkty lubicie najbardziej?

Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

niedziela, 24 czerwca 2012

Meeeeegi w raju

Ja chyba mam jakiś czujnik w organizmie, który jest zaprogramowany na owce. :)
Poszłam znowu nad Odrę, nagle stanęłam i mówię: pachnie owcami! :D
Parę metrów dalej zobaczyłam pierwszą kupkę. :) Przeszłam jeszcze kawałek i tam moje ukochane zwierzątka się pasły. :))
Uwaga będzie sporo zdjęć, owce to moja wielka miłość. :))





Czyż nie piękne są owce z czarnym umaszczeniem? :)


Towarzyszyło im mnóstwo ptaków, które korzystały z tego, że owce przydeptały podłoże i ptaszki mogły sobie podziubać. :)

Dopóki nie zobaczyłam tego tutaj nad Odrą, myślałam, że owce boją się wody i nie podejdą tak blisko. A tu się okazuje, że to prawdziwe akrobatki. Za pyszną trawą pójdą wszędzie. :) Ciekawe czy potrafią pływać w razie jakby wpadły?

Owce mają ogromny teren do koszenia nad Odrą. Owczarz ogradza je płotem, który sięga poniżej bioder. Jest elektrycznie naładowany, więc przechodząc trzeba uważać. ;) Co parę dni zagania owce dalej i tak zostaje w naturalny sposób koszona cała przestrzeń wzdłuż Odry.

Nagle z jednej minuty na drugą się rozpadało.

Zanim zdążyłam uciec pod te drzewa byłam cała mokra. :)


video

To był wspaniały dzień dla mnie. Już od dawna wyczekiwałam owieczek i w końcu się doczekałam. Gdyby nie były takie płochliwe, to najchętniej bym tam wśród nich siedziała. :D Na pewno pójdę je jeszcze raz odwiedzić zanim przeniosą się dalej. :)
Lubicie też owce czy nie bardzo? Wiem, że dla niektórych śmierdzą. ;) Dla mnie to cudowny zapach i z wielką chęcią poznałabym jakiegoś pastucha, któremu mogłabym pomagać. :D

Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

piątek, 22 czerwca 2012

Kosmetyczne zakupy ostatnich tygodnich

Dzisiaj będzie haul kosmetyczny z drogerii dm z ostatnich tygodni. Troszeczkę się zebrało. Duża część jest dla mnie nowa, więc na pewno o czymś napiszę jeszcze swoje zdanie jak wypróbuję. :)

Do paznokci kupiłam naklejki Essence na wypróbowanie oraz przyśpieszacz wysuszenia lakieru. A z p2 utwardzacz do paznokci bez formaldehydu oraz keratynowy żel do paznokci. W zeszłym tygodniu ściągnełam żel z paznokci i teraz muszę moje paznokcie troszkę odbudować. Ale myślę, że o tym kiedyś napiszę osobny, bardziej wyczerpujący post. ;)

Kupiłam również butelkę zapasową mojego ulubionego żelu pod prysznic, czyli bergamotka - mięta. Uwielbiam go i mam nadzieję, że będzie się pojawiał każdego lata. :) Również wróciłam do jednej z ulubionych emulsji do demakijażu, czyli emulsji Alverde. Skusiłam się również na małą wersją zapachu Essence, czyli Like a girls night out. To jedyny zapach, który mi z tej kolekcji odpowiada. Nosiłam go na ostatnie wieczorne wyjścia i teraz myślę nad zakupem dużej wersji. A reszta produtków jest dla mnie nowością. :)
Ostatnio używałam do ciała limitowanej edycji masła do ciała Alverde Verveine. Niestety rozczarowałam się. Ani zapach ani nawilżenie mi nie odpowiada. Więc teraz wypróbuję grejpfrutowego kremu Balea w opakowaniu aż 500ml. :D
Skusiłam się również ze względu na zapach (uwielbiam kokos z mieszanką tiare :)) na dezodorant oraz kryształki do kąpieli stóp o zapachu trawy cytrynowej i mięty.
Bardzo ciekawa jestem tych okładów algowych do ud. Mam nadzieję, że będzie to ciekawy produkt. Półtora roku temu próbowałam błota Guam. Było całkiem niezłe jeśli chodzi o ujędrnienie skóry, choć troszkę szczypało, więc teraz jestem ciekawa jak sprawdzą się takie gotowe okłady.

I ostatnie produkty, to produkty do włosów. Zobaczyłam, że Balea ma suchy szampon, więc się na niego skusiłam. Balea ma jeszcze jeden z innej serii, ale wybrałam na początek ten.
Ciekawa jestem również tej pianki do włosów falowanych. Moje włosy powinny teoretycznie być podatne na loki i fale. Są porowate, nie są już takie śliskie jak kiedyś, gdy jest wilgotno to się wywijają na wszystkie strony same od siebie i ciutkę kręcą, szczególnie ta dolna warstwa oraz przy twarzy. Jednak gdy trzymam moje włosy nawet całą noc w ślimaczku, to te fale migiem znikają. Czytałam, że fale nie lubią produktów z alkoholem, ta pianka jest bez, więc mam nadzieję, że moje włosy ją polubią.
Macie jakieś sposoby na dłuższe utrzymanie fal? Lub może inne patenty na zrobienie fali?

I jeszcze jedna ciekawostka włosowa:
Moja mama od urodzenia miała bardzo proste włosy, tak samo jak ja kiedyś. W latach 80tych (jak chyba każdy:)), zrobiła sobie parę razy trwałą. 
Od tego czasu już nie. I od jakiś 25 lat niezmiennie ma loki bez trwałej. Po umyciu od razu się kręcą, nawet jak są mokre, to są pokręcone jak sprężynki, zmieniła się cała ich struktura. Tak się zastanawiam czy u mnie też tak może być, że po mału zaczną się kręcić? Czy jest to możliwe, aby z prostych włosów jak druty z czasem zrobiły się loki? Chyba trwała tutaj nie miała na to wpływu - albo?


Pozdrawiam wszystkich cieplutko.
pa pa :*
megi

czwartek, 21 czerwca 2012

2 buble Alverde

Żeby nie było, że lubię wszystkie produkty Alverde, dzisiaj coś o bublach, na które natrafiłam. :)
W zeszłym tygodniu w pośpiechu byłam w drogerii dm. Potrzebowałam między innymi kremu do rąk, więc przechodząc koło półki, biorę już mój ulubiony nagietkowy Alverde, a tu patrzę jest nowy, dla wrażliwej skóry. Nie miałam czasu, żeby sobie dokładnie obejrzeć i szczerze mówiąc nawet nie pomyślałam, że takie coś, taka duża różnica do mojego ulubionego nagietkowego kremu, może zaistnieć.
A chodzi mi tu o skład tego produktu.
To ma być krem dla wrażliwców, a uwaga, alkohol jest tu na drugim miejscu. To nie było by może aż takie dziwne, gdyby nie to, że ten krem pachnie jak środek do dezynfekcji.
(w produktach Alverde, wyciągi roślinne są zwykle rozpuszczone w wodzie alkoholowej, tak też w moim ulubionym kremie do rąk)  Jednak tutaj czuć, że tego alkoholu jest naprawdę bardzo dużo. A to mi zupełnie nie odpowiada. Jak może to być krem dla wrażliwej skóry? Chyba tylko z tego powodu, że dezynfekuje skórę. ;)
Chyba go nie zużyję, bo choć konsystencja fajna jest i jakieś delikatne nawilżenie również, choć może to być mylne odczucie, to ten zapach czystego alkoholu mnie totalnie odrzuca i raczej na dłuższą metę, taka ilość alkoholu dobra dla skóry rąk nie jest.
Nauczka jest - jak się śpieszysz, nie bierz żadnej nowości. ;)

Drugi bubel mam już dość długo, ale nie mogę go również zużyć. Jest to jeden z niewielu produktów do twarzy, które próbowałam. A mówię o maseczce Avocado do skóry bardzo suchej.
Maseczka powinna nazywać się Aloe Vera, ponieważ to aloes znajduje się na początku, a Avocado znacznie dalej w składzie.
Próbowałam nawet jeszcze dzisiaj dogadać się z nią, ale niestety moja opinia nic a nic się nie zmieniła. Czy nawilża? Trudno powiedzieć. Nie da się tego przynajmniej zauważyć.
Oczekiwałam, że będzie to maseczka typu gęsty tłusty krem, taki naprawdę treściwy produkt do skóry bardzo suchej. Gęsta co prawda jest. Jednak to, jak zachowuje się na twarzy, jest okropne. Tą maseczkę nakłada się grubszą warstwą na skórę, po czym po 15min nadmiar ściąga się chusteczką lub wacikiem.
Po 5-7min od nałożenia tej maseczki ona tak jakby zasycha. Czuję takie dziwne ściągnięcie. Może to po aloesie. Nie da rady jej też później tak sobie po prostu zetrzeć.
Choć większa część się wchłania, to jednak resztek wacikiem usunąć nie można na tyle dobrze, że można by to tak pozostawić.
Trzeba to zrobić na mokro.
W moim odczuciu maseczka dla bardzo suchej skóry powinna być taka, że nakłada się ją grubszą warstwą, prawie cała się wchłonie, a resztę można wmasować i tak najlepiej pozostawić na całą noc.
Ta niestety nie spełnia moich oczekiwań chociażby w najmniejszym stopniu.
Już pomijając usuwanie tej maseczki, ale takie ściągnięcie skóry nie ma nic doczynienia z ukojeniem dla suchej skóry.

Jednym zdaniem - nie polecam!

Napotkałyście się na jakieś buble tej firmy lub innej podobnej?

Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Weekend nad Odrą

Weekend spędziłam nad Odrą. Załapałam się i na słońce i na deszcz i na łowienie ryb. (tzn. na wrzucanie wędki, które bardzo lubię; łowienie pozostawiam innym ;))
Uwaga, będzie dużo zdjęć. :)

Miłego tygodnia!
pa pa :* 
megi

weltkarte