wtorek, 9 października 2012

Spowiedź z treningów

Minęły 3 miesiące, na blogu pojawiały się kulinarne rozpusty, a sprawozdania z treningów według Ewy brak. ;) Czas najwyższy, aby to nadrobić! :))
Cóż mogę powiedzieć, a raczej napisać...?
Jedno jest pewne:
Gdybym pisała tę 'spowiedź' znacznie wcześniej, byłaby pewnie bardziej optymistyczna.
A tymczasem motywacja trochę mi spadła i jestem ciut zawiedziona...ale od początku. :)
Pierwsza moja płyta była 'killerem', czyli płyta druga.
Po 10 minutach wysiadłam i od razu postarałam się o płytę pierwszą. ;)
Tak oto ćwiczyłam sobie kilka razy w tygodniu ze skalpelem, 3-4 razy  przeważnie. Chociaż był i tydzień, w którym ćwiczyłam 5 razy, ale był również tydzień, w którym ze względu na wyjazd ćwiczyłam tylko raz.
Ostatni tydzień był pierwszym tygodniem, w którym nie ćwiczyłam wcale, ponieważ zwyczajnie się rozchorowałam i nie miałam siły na nic.
Wczoraj wróciłam po tej przerwie do jedynki, pomimo dręczącego kataru. Ale najgorsze mam już chyba za sobą, więc postanowiłam pomału zacząć. :)

W pierwszym miesiącu ćwiczyłam tylko z jedynką. W drugim miesiącu dorzuciłam 2 razy killera, choć chyba nie wytrwałam. A na końcu miesiąca drugiego miałam już trzecią płytę i o dziwo, ćwiczyło mi się lepiej niż z dwójką. :)
Tak oto w miesiącu trzecim ćwiczyłam 7 razy z trójką, resztę z jedynką. Próbowałam raz znowu killera, ale ta płyta nie jest jednak dla mnie. Ćwiczenia zasadnicze lubię, ale takie kardio już nie. Kiedyś co prawda biegałam, ale to dla mnie inne kardio niż takie skakanie. ;)

Ogólnie rzecz biorąc nie wszystkie ćwiczenia Ewy mi się podobają. Jej ulubione ćwiczenie np. nie mogę znieść, tak samo jak wykroki czy jak się na to mówi. Po prostu nie cierpię od zawsze i koniec. Za to jej 'Spiderwoman' i ćwiczenie łyżwiarskie uwielbiam. :D
Klucz według mnie, polega też na tym, żeby ze wszystkich płyt znaleźć ulubione ćwiczenia. A te, których nie lubimy, po prostu nie wykonywać lub lepiej - zamienić na inne. Ja inaczej tracę chęci i mam wrażenie, że się katuję, jak robię coś, co mi się bardzo nie podoba. W ten sposób np. jak Ewa wykonuje jakieś ćwiczenie, które nie jest dla mnie, to po prostu zamieniam je na inne lub zwyczajnie przewijam do następnego. ;)
Również, jeśli nie mogę wytrzymać 4 powtórzeń z trzeciej płyty, to tego po prostu nie robię. Nie chcę się katować, bo to u mnie kończy się zniechęceniem i bardzo złym samopoczuciem.
I tu już właśnie jesteśmy przy pierwszym moim problemie. Nie wiem z czym to jest związane, ponieważ kiedyś było inaczej..ale nie czuję tego 'błogostanu' po ćwiczeniach.
Jestem przemęczona, czasem wręcz zniechęcona. Być może jest to związane z moją chorobą, ponieważ gdy się bardzo rozgrzewam, czyli przeważnie na trójce lub czasem gdy mam zły dzień nawet na jedynce, mój stan na ten okres się po prostu pogarsza.
Może też nadchodząca jesień tak na mnie działa, bo przyznam się, że widok za oknem nie działa dobrze na moje samopoczucie. Sama do końca nie wiem.
Drugi, ważny aspekt, to taki, że po prostu nie przeszłam obiecanej 'totalnej metamorfozy'. Jak nie było, tak i nie ma 'spektakularnych efektów'. Nie wiem, czy są w ogóle jakieś.
Na początku wydawało mi się, że jestem bardziej wzmocniona, ale to się jakoś zatrzymało w miejscu.
Centymetr również milczy, a u mnie pojawiają się znaki zapytania..Odżywiam się jak zawsze, czyli jem to na co mam ochotę. (może w tym tkwi część problemu ?;))
Wiem, że gdy ćwiczę na trójcę, nie wykonuję wszystkiego od A do Z, ale mimo tego znaczną część. Więc teoretycznie, skoro wcześniej tego nie robiłam wcale, efekty powinny być.
Wiem, że nic od zaraz się nie wydarzy. Ale czy jestem osobą, u której mięśnie nie pojawią się po takich ćwiczeniach do tego widocznego stopnia czy może po bardzo długim czasie dopiero??

Brakuje mi właśnie takich przykładów na fanpage'u Ewy.
Wiadomo, że osoba, która ma do zrzucenia więcej kg, efekty zobaczy szybko.
Ale co z osobami, które są szczupłe lub mają niewiele do zrzucenia, ale chciałyby swoją tkankę tłuszczową zamienić na mięśnie? Co z osobami, którym ciężko jest stworzyć mięśnie?
Chętnie zobaczyłabym taką metamorfozę i widziała przykładowo, że tak wygląda to np. po roku itp. To by mnie zmotywowało bardziej.
Szkoda, że sama Ewa nie pokazała lub nie omówiła swojej własnej metamorfozy.
Zastanawiam się również, czy faktycznie tylko takimi ćwiczeniami doprowadziła swoje ciało do takich umięśnionych kształtów, czy jednak kryje się za tym coś więcej.
Chętnie zobaczyłabym taki przykładowy tydzień, miesiąc według Ewy. Czyli co i ile ćwiczy tak naprawdę prywatnie. Myślę, że nie tylko ja.
Niby się nie poddaję, ćwiczę dalej. Co w sumie uznaję za sukces, bo jeszcze nigdy nie udało mi się bez długich przerw ćwiczyć regularnie. Ale chcę efekty. Pragnę mieć ogólnie więcej siły i chcę ją też na mojej sylwetce widzieć.
Jednak naprawdę zastanawia mnie, czy jest to w ogóle możliwe - osiągnąć umięśnioną sylwetkę tymi właśnie ćwiczeniami...

Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania. Co myślicie na ten temat? Jak Wam idzie na ćwiczeniach?
Piszcie śmiało. :)
Pozdrawiam ciepło.
pa pa :*
megi

32 komentarze:

  1. Witaj :)
    Od dawna czytam Twojego bloga ale dopiero teraz odważyłam się napisać.
    Ja sama próbowałam ćwiczyć z Ewą ale jej sposób prowadzenia ćwiczeń doprowadzał mnie do szału. Skończyło się na tym, że prawie usnęłam podczas ćwiczeń ;)
    Obecnie jestem tak zapracowana, że po powrocie do domu padam na twarz i nie ma szans na prawie godzinny trening. Dlatego ułożyłam sobie krótki 15-20 minutowy zestaw ćwiczeń, który staram się wykonywać codziennie. Zawsze to lepsze niż nic, a wiem że napewno dam radę go wykonać bo to tylko 15 minut. Natomiast w weekendy daję sobie większy wycisk, głównie z Tamilee Webb i Jillian Michaels.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się odezwałaś. :) Kiedyś próbowałam ćwiczyć z T.W. Ale coś się zniechęciłam, bo tam było właśnie sporo wykroków. :/

      Usuń
  2. Koniecznie sprawdź Insanity, jeżeli nie chcesz wykonywać całych 60dni to spróbuj w dni, jakie Ci odpowiadają jeden zestaw ćwiczeń. Mięśnie zobaczysz szybko :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, właśnie zobaczyłam co to. Chyba bym padła. :D

      Usuń
    2. Na początku płaczesz i chce Ci się wymiotować, po dwóch tygodniach nie masz kompletnie zadyszki biegnąc na autobus, potem obserwujesz wspaniałe wcięcia w każdej części ciała :D.

      Usuń
    3. No pewnie tak, ale ja mam problem zdrowotny, taki trening nie byłby dla mnie dobrym pomysłem.

      Usuń
  3. Hi,ja wlasnie mam 4 raz z druga plyta za soba :D nie wiedzialam ze ta plyta nazywa sie killerem :D rozlozylam sobie plan co drugi dzien, czas mi na to pozwala wiec pomyslalam ze sprobuje, mam wszystkie plyty, natomiast wlasnie ta druga daje mi tyle paweru :D ze gory chce przenosic :D Jestem ciekawa co pokaze centymetr u mnie za 3 tygodnie :)
    x

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym mieć tyle samozapału co Ty:D Ja niestety zbieram się do zakupu piłki już 2 tydzień... a jak ją kupię pewnie z miesiąc minie zanim jej użyję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ćwiczenia z piłką też zniknęły w przeszłości odkąd wzięłam się za te ćwiczenia. Musiałabym spróbować znowu któreś z tych cięższych na piłce, czy coś się poprawiło, bo niektóre były naprawdę fajne, ale nie potrafiłam utrzymać równowagi. :)

      Usuń
    2. No ja zakupiłam w końcu dziś piłkę:D Zaczynam wieczorem:D Mam nadzieję, że dam jakoś radę, a jak nie to piłka może posłużyć do siedzenia zawsze:P

      Usuń
  5. Megi, a można wiedzieć na jaką chorobę cierpisz? Ja mam tak samo, że po wysiłku fizycznym źle się czuje :/ Oczywiście nie musisz odpowiadać, jeżeli nie chcesz :) Teraz zapisałam się na latino aerobik to sprawia mi przyjemność, ale i tak się czasem źle czuje. Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam osobę, która tak jak p. Ewa jest trenerem osobistym. Jej ciało wygląda podobnie, praktycznie zero tłuszczu, ładnie umięśnione. Ćwiczeniami z tych płyt nie ma szans osiągnąć takiego efektu. To może być wspomagające, ale podstawa to treningi na siłowni i dieta. Ogólnie to są lata ćwiczeń i wyrzeczeń - wiem, bo słyszałam to nie raz od tej osoby. Oczywiście każdy ma inny organizm więc jednemu sukces przychodzi łatwiej, innemu trudniej. Osobiście uważam, że ćw. p. Ewy są bardziej kondycyjne niż modelujące. Dużo efektywniejszy jest moim zdaniem callanetics, choć też wieje nudą... Próbowałam ćwiczyć z płytą, ale to nie dla mnie - monotonnie, trzeba włączać swoją muzykę (bo ta w oryginale mało skoczna), a poza tym po 5 treningach pojawiły się u mnie pewne problemy na tle zdrowotnym i musiałam zaprzestać takiego wysiłku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też właśnie myślę, że gdyby było to takie proste, że włączysz sobie skalpela nawet niech to będzie codziennie, to wszyscy byśmy mieli umięśnione ciało.
      Ewa gdzieś pisała, że ponoć jest przeciwna treningowi na siłowni..

      Usuń
    2. W sumie prawda, bo nie potrzeba mieć w domu maszyn i przyrządów z siłowni, żeby także wyrzeźbić sobie ciało. Starczą serie brzuszków na różne partie mięśni, butelki wody zamiast ciężarków, itp. Ogólnie można dać sobie radę bez siłowni, ale to właśnie ćwiczenia typowo na mięśnie dają fajny modelujący efekt. Na płytach jest tego za mało, więc ja wolę wyrzucić intensywne kardio, bo spalania nie potrzebuję i zrobić w tym czasie serię innych, sprawdzonych ćwiczeń. Ale nie wierzę, że dałyśmy się wszystkie nabrać - komuś musiał ten typ treningu pomóc, skoro ruszyła taka marketingowa machina na p. Ewę:)

      Usuń
    3. Nie uzyskasz wymarzonej umięśnionej sylwetki ćwicząc tylko trening kardio, czyli polegając na samych ćwiczeniach Ewy. Z tego, co wnioskuję, masz zaburzoną gospodarkę hormonalną z przewagą hormonów androgenowych, więc u Ciebie efekty w postaci wzrostu mięśni powinny być zauważalne szybko, bo to właśnie hormony męskie odpowiadają za przyrost masy mięśniowej. Proponuję zmienić ćwiczenia, jeśli masz mało tłuszczu do spalenia, bo właśnie o spalanie głównie chodzi w treningu kardio. Jeśli chcesz zbudować mięśnie, musisz 2 lub 3 razy w tygodniu wykonywać ćwiczenia na masę, ewentualnie siłowe, z obciążeniem. Obciążenie na początku treningu: ok 4kg, z czasem coraz więcej. Robimy ok 3 serie na każdą grupę mięśniową, po 6 do 8 powtórzeń. Efekty w postaci przyrostu mięśni zobaczysz już po niecałym miesiącu, jeśli nie masz dużo tkanki tłuszczowej. I 2 razy w tygodniu jakiś wybrany przez Ciebie trening, który poprawi kondycję, wytrzymałość i spali ewentualne resztki tłuszczu

      Usuń
  7. Ćwiczenia Ewy są fantastyczne żeby trochę schudnąć czy utrzymać dobrą kondycję,ale żeby osiągnąć piękną umięśnioną sylwetkę to chyba jednak trochę za mało,moim zdaniem bez ćwiczeń siłowych raczej się nie obejdzie

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dobrze w końcu przeczytać zdanie osoby, która nie jest zachwycona Ewką. Wszędzie tylko ją chwalą. Sama w końcu kupiłam trzecią płytę i po prostu nie podobają mi się te ćwiczenia. Jest za dużo powtórzeń i za szybko się nudzę. Poza tym nieco wkurza mnie sama osoba Ewy. Aktualnie nie ćwiczę niczego, ale kilka lat temu bardzo podobały mi się i wciągnęły ćwiczenia Deanne Berry The Ultimate Dance Workout (na pewno znasz ją z teledysku Call on me) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wstyd sie przyznac...mam 3 plytki...i jeszcze nie ciwiczylam z zadna z nich :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawda jest taka, że aby mięśnie były widoczne to trzeba mieć niski poziom tkanki tłuszczowej i zadbać o ich wyrzeźbienie.
    Cwiczenia są odpowiedzialne za wygląd mięśni i ich siłę, natomiast poziom tkanki tłuszczowej redukujemy odpowiednią dietą :) tylko połączenie zdrowej diety + ćwiczenia daje rezultaty, ale dieta to ponad połowa sukcesu.
    Ja ćwiczyłam długo z Zuzką Light nie dbając szczególnie o dietę i efekty były jeśli chodzi o kondycję i siłę, natomiast nie schudłam nic.
    Dopiero kiedy od pewnego czasu trenuję siłowo + dieta widzę efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja skuszona ochami i achami na temat tej Pani kupiłam kiedyś gazetę z jej ćwiczeniami, ale nawet nie miałam ochoty jej włączyć, wiem, że i tak pewnie bym nie ćwiczyła. Nie pociąga mnie wizja "skakania po domu", wiem, że to po prostu nie dla mnie. Ja lubię całkiem inny rodzaj aktywności fizycznej, jazdę konną, pływanie, rolki, rower, nie dla mnie pocenie się przed ekranem.
    Podziwiam osoby które są tak zdyscyplinowane i mają tyle zapału i samozaprcia iż udają im się regularne ćwiczenia.
    Ja jem co chcę i kiedy chcę (odżywiam się zdrowo), nie przestrzegam rygorystycznych, drakońskich diet byle by mieć rozmiar XS, bo inaczej zostanę uznana jako gruba. Życie jest tylko jedno a jest tyle smaków i potraw do poznania ;)
    Megi jesteś piękną kobietą, niejedna chciałaby wyglądać jak Ty, żyj tak żeby Ci było jak najlepiej, moim zdaniem niczego Ci nie brakuje :)
    Pozdrawiam Cie serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. jak czytam... to jakbym myślała o swoich odczuciach... :) tez nie lubię dwójki.. a trojka tak sobie-tzn lubię, robię, ale nie wszystkie ćwiczenia..

    i też nie widzę wielkich efektów, ale czekam :):)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie strzałem w dziesiątkę są ćwiczenia baletowe - KOCHAM <3
    Na początku było trudno - bardzo bolały mnie plecy, obojczyk, ramiona najbardziej :D Kiedy zaczynałam, myślałam, że to zwykłe machanie rękami i nogami - bez sensu.. Po pewnym czasie zauważyłam, że ciało stało się smuklejsze i bardziej umięśnione - w pozytywnym tego słowa znaczeniu :)
    Ćwiczyłam już z Ewą, ale ćwiczenia nie przypadły mi do gustu - gdybym była przy kości to może miałabym więcej motywacji ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie wiem co wszyscy widzą w Ewie, zdecydowanie wolę Jillian. Z nią czuję się tak swobodnie i jest ciekawiej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam wszystkie Wasze komentarze dziewczynki, no i właśnie...każda z nas jest inna, każda potrzebuje czegoś innego i dobrze, że tyle różności mamy do wyboru. Ja jestem "troszkę" przy kości i trening kardio (z drugiej płytki) jest dla mnie bardzo wskazany i dobrze się mi go ćwiczy, podobnie jak ćwiczenia zasadnicze choć nie wszystkie lubię. Jeszcze nigdy nie ćwiczyłam z takim zapałem i motywacją jak teraz - nie wiem skąd to się bierze. Pewnie przemawiają do mnie metamorfozy "puchatków" takich jak ja ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeżeli Cię to interesuje, to byłam na całym obozie z Ewą i wypytałam ją o wszystko, bo miałam takie same wątpliwości jak Ty. Odpowiedź na większość pytań jest na moim blogu.

    Jeśli chodzi o Twój problem, to obstawiałabym odżywianie. Sama Ewa powiedziała (i można to przeczytać wszędzie w internecie), że ćwiczenia to tylko 30% sukcesu, a reszta to odżywianie. Jednak niczego nie można być pewnym, ja też nie jestem specjalistą :)

    Poza tym, przewijanie ćwiczeń moim zdaniem mija się z celem. Trening jest ułożony w jakiś sposób, ma jakąś długość, dlateog, że tylko tak zadziała, jeśli zrobisz połowę do dostaniesz mniej niż połowę efektów. Też podmieniam ćwiczenia, np. w dni, które nie chce mi się czegoś wykonywać, ale trzeba znać schemat, według którego można je zamienić.

    I ja nie liczyłabym, że na tych treningach mięśnie urosną tak jak na siłowni. Sama Ewa nie jest bardzo umięśniona, tylko raczej drobna i ma bardzo niski procent tkanki tłuszczowej (10%), dlatego wszystko tak ładnie się prezentuje.

    A co do złego samopoczucia. Może przez to nie jesteś w stanie wykonać treningu na 100% i dlatego nie ma efektów? Czy zawsze dajesz radę? Ja nie wyobrażam sobie, żebym miała się źle czuć po rozgrzewce częściej niż od czas do czasu. To smutne, że tak się z Tobą dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ćwiczę z Ewą już chyba miesiąc... Ćwiczę z pierwszą płytą, na poczatku bardzo regularnie, teraz jakoś z mniejszym zapałem i niestety rzadziej :( Killera włączyłam raz, przećwiczyłam całą płytę, oczywiście opuszczając niektóre ćwiczenia i stwierdziłam, że to nie dla mnie, nie lubię ich i już. Podobnie jak ty, szybko się zniechęcam, nie widząc efektów. Znalazłam w necie fajną alternatywę dla treningów Ewy:
    http://www.youtube.com/watch?v=r_J8btnIEKQ
    Tiffany ma kilka zestawów 10 minutowych ćwiczeń, można wybrać, które partie ciała chcemy trenować, ćwiczenia są łatwe i przyjemne, ale mimo tego dają w kość :) Ja polecam, Meggi, spróbuj a może zakochasz się w nich tak , jak ja :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też mam problem z ćwiczeniami Ewy. I nie chodzi tu o brak zapału, energii czy chęci, bo akurat tego to mam w nadmiarze, ale o efekty... Dodam, że ćwiczenia wykonywałam 4 razy w tygodniu (skalpel i killer), nie mam nadwagi, chciałam tylko wymodelować sylwetkę i poprawić kondycję. I co się okazało? Pewnego dnia zakładam spodnie i nie mogę się w nie zmieścić! Od razu poszłam się zmierzyć i zważyć. Prawie każdy pomiar był większy o 4 cm od początkowego!! Waga? 3 kg więcej. Nie mogłam w to uwierzyć, bo jadłam tak jak do tej pory, a nawet mniej, ze względu na upały. Odstawiłam więc wszystkie ćwiczenia. Po miesiącu zmierzyłam i zważyłam się ponownie - wszystkie pomiary wróciły do normy (czyli do czasów przed rozpoczęciem ćwiczeń), waga nawet 4 kg mniej. Byłam w szoku bo nie wiedziałam, że od ćwiczeń można "utyć". Nie wiem dlaczego mój organizm właśnie tak zareagował? A szkoda, bo polubiłam te ćwiczenia :( Jednak to nie dla mnie. Być może zacznę ćwiczyć z Tiffany Rothe, jest zachwalana przez moją siostrę:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak podstswowej wiedzy :) tkanka tluszczowa jest o 3 razy lzejsza od miesni mozna wiec "przytyc" intensywnie cwiczac...choc na poczatkowym etapie raczej w takim przypadku waga stoi w miejscu a zmniejsza sie obwod..moze cwiczylas tak bardzo intensywnie ze miesnie Ci sie rozrosly ale do tego potrzeba dlugiego czasu..zastanow sie nad swoja dieta.. Wiem po sobie ze duzo cwiczac mam ogromny apetyt..moze za duzo jadlas? I zwyczajnie przytylas?

      Usuń
  19. Witaj, Megi :) Mi nie udało się kupić żadnej z płyt Ewy, za późno się zainteresowałam tematem. :( Ważę 48 kg przy wzroście 164 cm, jestem szczupłą osobą, ale marzy mi się ładnie wyrzeźbiony brzuch. Na razie robię a6w, już drugi raz. Kiedyś zaczęłam, już byłam za połową, efekty były świetne, ale choroba mi przerwała :( a wiadomo, dwa dni przerwy i już się nie chce. Twój post potwierdza moje przypuszczenia, że Ewa mi brzucha wyrzeźbić nie pomoże :( wiec chyba zostanę przy weiderze + hula hop i ew. joga, bo wystarczy parę dni bez ruchu i od razu brakuje człowiekowi energii. A ruch to zdrowie :) !

    OdpowiedzUsuń
  20. Od 4 miesięcy ćwiczę, staram się to robić regularnie, minimum 3 razy w tygodniu (chociaż ok 2-3 tygodni mam problemy z kolanami, więc nie ćwiczyłam w ogóle;/) i zaczynałam właśnie z Ewą. Na początku ją bardzo lubiłam. Potem jednak trafiłam na płyty Jillian Michaels i się w nich zakochałam! Kobieta ma taką werwę, o wiele bardziej mnie motywuje, gdy na mnie krzyknie z ekranu, niż Ewa mówiąca spokojnym tonem "możesz więcej, niż podpowiada ci twój umysł"... Podobno Ewka na żywo jest killerem i potrafi zmotywować, na płytach jednak tego nie widać. A szkoda.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana, Ty jesteś drobniutka i masz niesamowitą figurę! Jestem pewna, że większość kobiet Ci zazdrości. Miałam też koleżankę z figurą prawie jak modelka, która narzekała właśnie na brak mięśni. Myślę, że masz rację w paru kwestiach. Na pewno o wiele łatwiej jest zobaczyć spektakularne efekty, gdy ktoś zrzuca dużą ilość kilogramów. Jest ten efekr przed i po. Ja do chudych może nie należę, jestem tak pomiędzy M/S w zależności od rozmiarówki i zaczęłam tak na poważniej ćwiczyć już ponad miesiąc temu. Założenie było, aby się więcej ruszać i coś robić, a teraz to się przekształciło bardziej w modelowanie sylwetki i chęci poprawienia własnego wyglądu. Czy widzę efekty? Odczuwam większe napięcie skóry, na pewno nogi mi się wyszczupliły, pupa podniosła a talia może odrobinę wyszczupliła i troszkę ubyło w biodrach. Szczerze mówiąc, nawet nie patrzę na miarę, bo się nigdy nie potrafiłam zmierzyć prawidłowo, więc... :D Ale zgadzam się, że nie ma sensu katować się ćwiczeniami, które w ogóle nie sprawiają radości, a są wręcz katorgą. Ja nigdy nie przypuszczałam, że polubię ten typ ćwiczeń, ale mieszam te wszystkie zestawy i wymyśliłam swój, dostosowany do mnie :) Jedyne, z czym mam czasem problem to taki delikatny ból stawów i zastanawiam się, czy aby na pewno dobrze wykonuję te ćwiczenia... Wszystkie kobietki teraz ćwiczą z Ewą. Ja myślę, że dała ogromny przykład ogromnej ilości kobiet i to jest naprawdę dobre. Nigdy nie ćwiczyłam tak regularnie i z taką determinacją jak ostatnio. Jednak boję się, że to się wyczerpie, znudzi, że stracę tą energię. I prawda jest taka, że gdybyśmy usłyszeli dokładną historię Ewy i jej metamorfozy, to zyskałaby trochę więcej wiarygodności, przynajmniej w moich oczach. Pozdrawiam gorąco i życzę wytrwałości w ćwiczeniach!

    OdpowiedzUsuń
  22. "chciałyby swoją tkankę tłuszczową zamienić na mięśnie?"

    Hmmm... a wiesz, że to niemożliwe?
    Mięśnie, a tkanka tłuszczowa to dwa rozłączne elementy.

    OdpowiedzUsuń

weltkarte