środa, 1 sierpnia 2012

Ulubione spięcie do żelu lnianego

Eksperymentując przez ostatnie tygodnie z żelem lnianym doszłam szybko do wniosku, że turbanowanie nie jest dla mnie. Nie miałam wpływu na to, jak moje mokre włosy od nasady się ułożą i wychodziły strasznie powyginane lub ulizane. Więc szybko przestawiłam się najpierw na wsuwki, którymi przypinałam pasma ugniatając je w kierunku głowy. Ostatnio jednak odnalazłam dla siebie mój -jak na razie- ulubiony sposób .
Gdy w mokre włosy wgniatam żel lniany z głową skierowaną w dół, zbieram wszystkie włosy razem i przypinam na samym czubku głowy trzema średnimi spinkami - żabkami z h&m i pozwalam moim włosom tak prawie do końca wyschnąć. Ta metoda jest dla mnie szybka, nie straszę nikogo po domu, mogę tak nawet wyskoczyć na zewnątrz. Mam wpływ na to, żeby włosy od nasady były uniesione, a z resztą niech dzieje się, co chce. ;)

Efekt końcowy możecie zobaczyć na ostatnim filmiku.

Dziwnę jest tylko to, że dzisiaj zrobiłam to samo i wcale mi się prawie nie pokręciły. A wilgoć na zewnątrz i punkt rosy były dzisiaj niby idealne, a w dzień, w który mi się tak pokręciły było bardzo wilgotno i gorąco na zewnątrz. U megi jak zawsze, wszystko odwrotnie. ;)
Tak czy siak, jeszcze nie doszłam do tego, jak mogłabym sprawić, żeby takie fale trzymały się cały dzień. Nie wiem czy w aktualnym ich stanie jest to w ogóle możliwe.
Wystarczy, że wyjdę na kilka minut na zewnątrz i moje włosy się prostują. Po umyciu naturalnie też układają się na prosto.
A jak tam u Was?
Jakie są Wasze ulubione sposoby?

Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego miesiąca! :))
pa pa :*
megi

13 komentarzy:

  1. W spiętych włosach też wyglądasz przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Upięcie bardzo efektowne :-) I przepiękny kolor szminki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to jest Kobo fuchsia-108. :)

      Usuń
  3. Bardzo fajne upięcie! :)) Ostatnio rozmawiałam z koleżanką która ma taki sam problem z łysieniem jak Ty i ma fajny trick na częściowe zamaskowanie tego, który podpatrzyła od wizażystki z programu telewizyjnego przy którym pracuje. Prowadzący jest łysiejący i trzeba to na wizji maskować. Wizażystką mu w prześwity wciera czarny cień do powiek (jest brunetem). Moja koleżanka też często wykorzystuje ten trick przy np takich upięciach jak Ty masz kiedy tu gdzie wystaje Ci pasemko jest spory jasny obszar, ona używa cieni mineralnych. Od razu pomyślałam o tym by Cie poinformować, slyszałaś może o tym? pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno na potrzebę telewizji wiele rzeczy się maskuje i robi. ;) Ja u siebie nie widzę na szczęście takiej potrzeby i mam nadzieję, że tak zostanie. :)

      Usuń
  4. Świetny pomysł, ja ostatnio się mordowałam z małymi żabkami (muszę się zaopatrzyć w większe ;)). Wcześniej pozwalałam aby włosy z żelem siemieniowym schły rozpuszczone, ale upięcie daje lepsze efekty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe , ciekawe...jednak moim zdaniem włosy, które w naturalny sposób się nie chcą kręcić...kręcić się nie będą, a już na pewno nie przez caly dzień...ja również mam delikatnie falowane włosy i próbowałam wielu naturalnych sposobów ich kręcenia, gniecenia, zwijania...i niestety po kilkunastu minutach efekt był o połowę słabszy, a po ok. 2 godzinach wisiały mi tylko jakieś smętne strąki ;) Spróbuj jeszcze może na pół wilgotne włosy skręcić w tzw. banana...efekt super...kiedyś pokazywała ten sposób nieesia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W spiętych włosach wyglądasz pięknie , tak romantycznie .

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś bardzo ładna :) Świetne upięcie, na upały w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba prosto nie jest wcale tak zrobić:) pięknie wyglądają.
    buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że prosto! Tak byle jak z głową w dół. :))

      Usuń
  9. Śliczne upięcie, wygląda na misterne i pracochłonne, a tutaj czytam, że można je tak szybciutko zrobić. Spróbowałabym, ale jestem nie przyzwyczajona do spinania wysoko włosów:)

    OdpowiedzUsuń

weltkarte