środa, 25 kwietnia 2012

Peeling antycellulitowy Lirene

Jestem, jak wiele innych osób też, wielbicielką peelingu kawowego.
Jednak mając również na nogach problem z naczynkami, które obecnie krok po kroczku staram się usuwać laserem, rzadko po niego sięgam.
Wiele osób myśli, że to przez rozgrzewanie naczynkowcy nie powinni tej formy peelingu stosować. Pijąc kawę, owszem, rozszerzamy naczynia krwionośne.
Gdybyśmy zrobili z niej jakąś maskę na uda i siedziałaby na naszej skórze przez długi czas, również mogłaby rozgrzać te partie ciała. Jednak jako peeling nie ma na to czasu.
Chyba, że dodamy do peelingu jeszcze cynamon, który u niektórych mocno i szybko potrafi rozgrzać skórę, nawet w formie peelingu.
Mimo tego rzadko sięgam po peeling kawowy, ponieważ takie mocne tarcie skóry nie wpływa po prostu najlepiej na naczynka. Podobnie jak na twarzy. Cera naczynkowa lubi być traktowa bardzo delikatnie. A peeling kawowy, podobnie jak peeling z soli z morza martwego, zalicza się do najmocniejszych peelingów domowych.
Nie rezygnuję jednak całkowicie z tej przyjemności. Tak, dla mnie zapach kawy to czysta przyjemność. Również z picia kawy nie rezygnuję. ;)
Ale jeśli robię taki peeling, to wykonuję go rzadko. Góra raz na miesiąc, często jeszcze rzadziej. Gdy go wykonuję, nie trę również mocno skóry.
Staram się robić to tak delikatnie jak tylko możliwe.
Jednak czasem między takimi peelingami skóra na ciele potrzebuje jeszcze jakiejś odnowy. Wtedy lubię sięgać po gotowe peelingi.
Większa część z peelingów drogeryjnych jest jednak zbyt słaba. Kto spróbował chociaż raz peelingu kawowego lub solnego, wszystkie inne będzie do nich porównywał. :)
Jest jednak jeden peeling, który sobie od czasu do czasu chętnie kupuję.
Jest to peeling antycellulitowy Lirene.

Co do efektu antycellulitowego wypowiedzieć się nie mogę, bo wiadomo - to TYLKO peeling, ani mniej ani więcej. ;)
Za co go więc lubię? 
Lubię go za to, że pomimo iż jest to peeling drogeryjny, jest naprawdę mocny.
Jeśli przecierałabym nim mocno skórę ciała, byłby tak samo mocny jak kawa czy sól.
Jednak można go złagodzić delikatną ręką i to jest w nim fajne. 
Skóra po nim jest w moim przypadku tak samo gładziutka jak po peelingu kawowym.
Zapach kosmetyku jest również przyjemny. Jest to zapach pomarańczowy, który w kosmetykach lubię.
Akurat jest promocja w Naturze i peeling ten można dostać za niecałe 11PLN.
Pojemność to 200ml.

Lubicie ten peeling czy macie jakiegoś innego gotowego ulubieńca?

Pozdrawiam Was cieplutko.
pa pa :*
megi

30 komentarzy:

  1. ja jeśli nie mam czasu na peeling kawowy sięgam po zwykłą rossmannowską rękawicę peelingującą i efekt też jest zadowalający gdyż mogę kontrolować siłę tarcia przez nacisk.

    A jeśli chodzi o walkę z cellulitem albo w ogóle z jędrnością skóry tej partii ciała to gorąco Ci polecam serum Eveline, ja je poznałam dzięki Agnieszce Nissiax83 i miałam dwie wersje rozgrzewającą na zimę i chłodzącą, którą używam w obecnym okresie wiosenno-letnim (ta będzie dla Ciebie jako naczynkowca z pewnością lepsza), ćwiczeń i diety nie zastąpi ale efekt napięcia i ujędrnienia jest naprawdę zadowalający i widoczny już po kilku dniach :))

    Pozdrawiam cieplutko!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuuu to nie dla mnie. Nie cierpię ani tych chłodzących ani rozgrzewających. Raz miałam to serum i nigdy więcej nie chcę.
      Ja lubię bardzo serum Ziaji i olejek Alverde. :)

      Usuń
    2. Mówisz o tej oliwce antycellulitowej Ziaji? Jakiś czas temu zastanawiałam się nad tą serią ale nie lubię uczucia tłustości, czy ona pozostawia jakiś film na skórze? Mnie się własnie w tych produktach Eveline podoba żelowa konsystencja, a sam efekt ciepła/zimna da się 30 minut przetrzymać ;))

      Usuń
    3. Na celluit polecam np żel-krem z tołpy. Ma przyjemną konsystencję, łatwiej się rozprowadza i wsmarowuje niż te specyfiki zupełnie kremowe.

      Ale i tak nic tak nie pomaga jak masaż szorstką rękawicą pod prysznicem i odpowiednia dieta ;)

      Usuń
    4. @Nina nie, mówię o serum drenującym Ziaji. Ono szybko się wchłania i ma świetne składniki na przednich miejscach. Ma też oczywiście konserwant na końcu, ale przynajmniej żadnych parabenów. Uwierz mi, dla mojej skóry to nie tylko kilkadzięsiąt minut. Moja skóra nie cierpi takich kosmetyków.

      Usuń
  2. Dla mnie to również numer jeden, zaraz po kawowym. Szczególnie latem, ze względu na zapach. Z tym, że po nim muszę się nabalsamować, a jeśli do kawowego dodam olejek, to problem z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, ja też uważam, że nie ma nic lepszego niż peeling kawowy!
    Wszystkie porównuję do niego jednak często korzystam z peelingów drogeryjnych, żeby mój ulubieniec mi się nie znudził lub gdy po prostu chcę jakiś owocowy.
    Bardzo się cieszę, że ten produkt przypadł Tobie do gustu, ponieważ ostatnio dorwałam go na promocji, a jeszcze nie miałam okazji testować :)

    Buziaki, Magda
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja bym powiedziała, że właśnie ten kawowy jest delikatniejszy od niego. Ten ma dla mnie za duże grudki. Widać, kazdy ma inne odczucia.
    zostaję przy kawowym do którego ostatnio dolewam oliwki dla dzieci skóra jest miodzio :)
    a jak juz jestesmy przy miodzie, to lubię tez peeling miodowy z cukrem, warunek konieczny cukier mielę młynkiem do kway, żeby był drobniutki :) czyli cukier, miód, oliwa z oliwek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi np. trudno nawet delikatną ręką przy kawowym stopniować moc. Choć faktycznie jest niby drobniejszy, ale jednak zawsze mocno/ostro to odczuwam.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja polecam peeling z Farmony:

    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=38986

    Mam cerę naczynkową (twarz, uda), ale ten peeling nie podrażnia moich naczynek na nogach, a skóra jest gładziutka i lekko napięta po nim. Do tego pięknie pachnie! No i oczywiście Farmona nie testuje na zwierzętach :)
    Naprawdę polecam.

    Pozdrawiam Cię Megi serdecznie z Łodzi i czekam na jakiś filmik po niemiecku - uczę języka niemieckiego w szkole, ale niestety nie "szprecham" tak jak Ty. Bardzo chciałabym Cię jeszcze posłuchać i podszkolić moją wymowę, aby profesjonalnie do dzieci mówić ;)
    I napisz albo powiedz proszę, jak opanować sztukę wymawiania "r" tak typowo po niemiecku, tak miękko, a nie tak twardo jak wymawia się w języku polskim. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi ;)

    Pozdrawiam cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam go nigdzie. Przyjrzę się mu jak gdzieś zobaczę.
      Nie wiem jak można się tego nauczyć. Ja byłam jeszcze dzieckiem.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Nie jestem fanka zapachów cytrusowych dlatego sięgnęłam po Bielendę o zapachu czarnych oliwek. W sumie to troche pachnie kiwi, ale jest bardzo przyjemny. jednak jest to peeling gruboziarnisty i dla cery naczynkowej moze byc troche zbyt drazniący. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej :) jeszcze nie stosowałam wspomnianego przez Ciebie peelingu, chyba się jednak skuszę. Do tej pory używałam "Peelingu myjącego" Joanny: grapefruit, truskawka, kiwi,który doskonale wygładza i odświeża ciało oraz nieziemsko pachnie.
    Jest jeszcze parę zapachowych wersji.Znasz je???
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam, ale widziałam. Nie wiem jak to jest z testami na zwierzętach...

      Usuń
    2. Kiedyś pisałam do Joanny w sprawie testowania na zwierzętach - otrzymałam odpowiedź przeczącą :-)

      Usuń
  9. Wiele osób chwali pomarańczową serię Lirene :). Lubię mocne peelingi, więc może się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  10. lubie peeling solny, ale po depilacji szczypie i niestety mocno wysusza skore, lubie peeling kawowy rowniez za wzgledu na zapach ale moim faworytem jest peeling cukrowy- po prostu cukier na mokre cialo- zluszcza genialnie i doskonale nawilza:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A peeling uwielbiam, już dobrych parę opakowań zużyłam. Widzę lekką zmianę na opakowaniu, ale poza tym chyba nic się w nim mam nadzieję nie zmieniło ;)

    Do twarzy, dekoltu, szyi, biustu-wiadomo stosuję coś delikatnego.

    Ale ciało kocham porządnie wyszorować takich gruboziarnistym peelingiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie zmieniło się nic. Przynajmniej nie zauważyłam. Ja ten peeling czy kawowy również stosuję na biust oraz szyję. :)

      Usuń
  12. ja właśnie uwielbiam kawowy,ale zauważyłam że naczynka na udach zaczęły mi pękać i muszę na jakiś czas ograniczyć jego stosowanie i teraz używam peelingu cukrowego - cukier połączony z ekstraktem z migdałów (chodzi mi o zapach), również pięknie gładzi skórę

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jest w sumie ciężko powiedzieć od czego naczynka stają się widoczne. To nie dzieje się w końcu z dnia na dzień.
      Mam taką predyspozycję, to będą się pojawiać, żebym nie wiem jak delikatnie się obchodziła z moją skórą. Widzę to po twarzy.
      Tam nawet jako nastolatka nie zgrzeszyłam produktami z alkoholem czy peelingami ziarnistymi. A mimo tego naczynka i rumien z roku na rok się pogarszały. Na nogach jest podobnie. Mimo tego czuję się po prostu spokojniej, jeżeli wiem, że nie trę mocno skóry. :)

      Usuń
  13. U mnie peeling solny, który dostałam o swojego byłego pracodawcy, stoi na wannie i nikt o nim nie pamięta. Szkoda mi pieniędzy na peelingi, bo jestem zbyt leniwa, żeby ich używać. Zamiast tego szoruję się porządnie antycelulitową gąbką, która się bardzo ostra i efekt jest całkiem zadowalający. Tobie by się to pewnie nie sprawdziło, naczynka muszą być strasznie upierdliwe:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również jestem fanką peelingu kawowego - a jeżeli połączyć go z waniliowym żelem lub olejkiem ze słodkich migdałów... Bajka!
    A z gotowych produktów tego typu bardzo lubię te małe peelingi Joanna Naturia. Są poręczne, bardzo tanie i dobrze ścierają i masują skórę. Poza tym jest wiele zapachów do wyboru - wszystkie piękne! Obecnie mam grejpfrut i zawsze zabieram go na siłownię. Ma bardzo odświeżający zapach, taki słodko-gorzki. Uwielbiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim ulubionym jest peeling cukrowy ze Starej Mydlarni, kawowy mi nie pasuje bo jest strasznie tłusty, zbyt tłusty. Ten jest dla mnie idealny ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A może mogłabyś zdradzić jak robisz peeling kawowy? Ten z Lirene też bardzo lubię. Skóra po nim jest wyjątkowo gładka. Tym bardziej jestem ciekawa peelingu kawowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle z fusów po zrobieniu sobie kawki do picia. :) Dodaję do nich różne rzeczy, albo olejek myjący, albo jakiś żel i oliwkę.

      Usuń
  17. Megi również mam cerę naczynkową i jestem bardzo ciekawe w jaki sposób Ty dbasz o swoją, czego unikasz, co Ci służy. Może uda Ci się zrobić post o tym temacie na blogu. Będę czekać z niecierpliwością. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam swój ulubiony peeling firmy Sothys. Traktuje go raczej jako luksus, bo po pierwsze strasznie mocny (gałka muszkatołowa, imbir, cynamon), po drugie cena powalająca. Ja kupiłam go w zestawie z olejkiem do masażu i żelem pod prysznic, za jakieś 170zł - normalnie sam peeling tyle kosztuje. Pracowałam w hotelu na tej firmie i cenę zestawu miałam bezpośrednio od dystrybutora, bez marży. Nie zmienia to faktu, że i tak drogo. Peeling cudowny. Pięknie pachnie, jest oleisty, nie trzeba się po nim balsamować, starcza na bardzo długo, bo jeśli chcemy delikatniej się złuszczyć to wystarczy dodać zwykłej oliwki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię ten peeling. Też unikam częstego i mocnego tarcia ze względu na moje naczynka.

    OdpowiedzUsuń

weltkarte