czwartek, 19 kwietnia 2012

Kobo growing lashes mascara

Ostatnio jadąc do Polski na święta, zatrzymałam się już po polskiej stronie koło drogerii Natura, bo zapomniałam coś zabrać z domu. Więc szybko wyskoczyłam z samochodu, udałam się do drogerii, no i oczywiście nie mogłam nie przejść koło szafki Kobo. :)
I tam zobaczyłam, że rozłożyli nową kolekcję i od razu zrobiło mi się cieplutko.
Jak niektóre z Was pewnie wiedzą, moim ulubionym tuszem jest zielony tusz Wibo.
Ale moja już enta tubka się skończyła, po nim miałam złe doświadczenie z tuszem Miss Sporty, więc moją uwagę przyciągnął tusz Kobo z tej właśnie nowej kolekcji.
To jest moja pierwsza maskara tej firmy. Szybko obejrzałam sobie szczoteczkę,
no i kupiłam. :)
Z reguły preferuję silikonowe szczoteczki, tak jak właśnie jest w przypadku tuszu z Wibo. Chociaż w przypadku Wibo to bardziej twardszy plastik niż silikon.
Jednak ta urzekła mnie swoim niewielkim kształtem oraz całym wyglądem opakowania.
Opakowanie jest bardzo smukłe, delikatne, przyjemnie leży w dłoni. Jest leciutkie jak piórko.(Jakby to było ważne;)) Tuszu mamy tutaj 7ml i kosztował 18 lub 19 PLN.
Szczoteczka jest mała, o równym i gęstym włosiu. Bardzo mi się spodobała.
Tak wygląda np. w porównaniu do słynnego tuszu Essence multi action. Ten drugi ma jak dla mnie za dużą szczoteczkę, nie przepadam również za jej kształtem. Zawsze się nią uciapkam. :)
Co obiecuje producent?
Czy te obietnice spełnia? Zobaczcie sami. :)
moje rzęsy bez tuszu
bez
jedna warstwa tuszu
jedna warstwa
dwie warstwy tuszu
dwie warstwy
Mnie ten efekt się podoba. Szczególnie uwzględniając moje trudne do malowania rzęsy. One często rosną na krzyż i tusze zwykle to jeszcze bardziej podkreślają. Oprócz mojego ukochanego Wibo, no i teraz Kobo. Nie użyłam też żadnego grzebyczka itp. do rozczesania, żebyście mogli zobaczyć faktyczny efekt po malowaniu. Myślę, że tusz spisuje się całkiem dobrze.

Nie robi żadnych grudek, nie skleja. Faktycznie nie kruszy się. No, nie chcę zapeszyć, bo używam go dopiero 2 tygodnie. Ale z reguły po tym czasie mogę już powiedzieć, czy tusz przypadł mi do gustu czy nie. :) A ten stał się chyba moim ulubionym tuszem z tradycyjną szczoteczką.
A Wibo wciąż pozostaje numerem 1 z plastikową. :)
Jakby nie patrzeć, oba tusze nazywają się growing lashes. :D

Jak Wam się podoba? Próbowałyście go?

Pozdrawiam cieplutko
pa pa :*
megi

24 komentarze:

  1. Akurat kończą mi się moje tusze więc na pewno zakupię, bo efekt mnie zachwycił :)

    Napisz jaki masz podkład na tych zdjęciach? Jaki odcień?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Skinfood concealer nr. 01 pod oczami. :)

      Usuń
  2. Z kobo mam tylko słynny cień golden rose:) masz moze w planach jakiś włosowy filmik?:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po zakończeniu picia drożdży, takie podsumowanie. :) Jak wytrzymam do końca. ;)

      Usuń
  3. Za Twoją namową spróbowałam wibo i jestem bardzo zadowolona, chociaż pod wieczór troszkę się kruszy. Ale tusz wibo to nie jedyna rzecz polecona przez Ciebie która u mnie się sprawdziła, jestem prawdziwie zakochana w cieniu EM laptop (którego używał prawie codziennie) oraz w białej glince, choć myślałam, że glinki nie są dla mnie dobre ze względy na bardzo wrażliwą skórę. Serdecznie Ci dziękuję i cieszę się, że zdecydowalas się prowadzić oprócz kanalu na YT jeszcze bloga, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo! :) Dziękuję i pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  4. oo super, będę musiała go poszukać przy okazji urlopu w Polsce

    OdpowiedzUsuń
  5. Efekt jest naprawdę niezły. Nie miałam jeszcze niczego z Kobo, może czas to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używałam go, ale zaciekawiłaś mnie nim :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt jest bardzo fajny. Jednak dla mnie numerem 1 są tusze Maybelline. Teraz poluję na ten nowy (nie pamiętam jak się dokładnie nazywa), ale najpierw musi mi się skończy ten, który mam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie wcześniej też inne tusze były numerem 1, ale teraz nie kupuję już niczego od paru ładnych lat od firm testujących na zwięrzętach. ;)

      Usuń
  8. Ja posiadam jeden tusz do rzęs z KOBO i jest to najgorszy tusz jaki kiedykolwiek miałam... Kruszy się niemiłosiernie i zostawia grudki. Kupiłam go, bo akurat był w promocji. Zdecydowanie nie polecam... A jest to tusz Beep Black Volume Mascara, 11ml. Wykończę go bardzo niechętnie.
    Pozdrawiam serdecznie, Klaudia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te w standardowej kolekcji mnie właśnie nie zainteresowały, ale ten już tak i się z tego cieszę. :)

      Usuń
  9. Tak troszkę nie na temat. Ale patrząc na Twoje zdjęcia nasuwa się pytanie jak Ty to robisz że nie masz żadnych nawet mimicznych zmarszczek;)
    Można tylko pozazdrościć bo ja jestem od Ciebie no troszkę młodsza i niestety już dopadły mnie pierwsze zmarszczki mimiczne, które są dość widoczne.
    Mam nadzieję że mój komentarz nie uraził Cię w żaden sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu miałby mnie urazić, miałaś taką intencję ? ;)Domyślam się, że nie. :)
      Nawet gdybym była cała pomarszczona, to co z tego. :)
      To przecież prędzej czy później normalne. Dla mnie zmarszczki nie są wskaźnikiem tego, czy osoba mi się podoba czy nie. ;)
      Żeby odpowiedzieć na Twoje pytanie, mam filmik o pielęgnacji, nic więcej nie robię. Mam chyba dobre geny po mamie w tym przypadku. :)

      Usuń
  10. Z Kobo mam tylko 2 pomadki, kolory piękne, długo się utrzymują, ale bardzo wysuszają usta. A co do tuszu, to używam teraz Big volume lash professional mascara z Eveline i jestem z niego całkiem zadowolona. Przypomina z wyglądu i działania tusz z Max Factora ten fioletowy. Myślę, że za cenę ok.14 zł można spróbować. Nie osypuje się, ładnie pogrubia, nie odbija się, nie rozmazuje, nie tworzą się grudki, ani pajęcze nóżki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam tutaj dostępu do kolorówki Eveline.
      Szminki i błyszczyk Kobo również mam i bardzo lubię, szczególnie błyszczyk. :)

      Usuń
  11. kobo - zakupie kiedys - znowu lista zakupow rosnie - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. od niedawna ślędzę twój blog i filmiki i musze przyznać, że wychodzi Ci to świetnie, dzieki Tobie odkryłam pare fajnych kosmetyków a zapewne bedzie ich więcej.
    A może mogłabyś coś polecić młodej mamie:) na ujedrnienie brzucha i na rozstepy:(( ?????
    P.S w najblizszym czasie kupie ten tusz:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam tą notkę na twoim blogu i stwierdziłam : Ohh!! czegoś takiego właśnie szukałam ;) kupiłam ten tusz dzisiaj, pomalowałam oczy i efekt jest naprawdę super :) dziękuje ci ;*
    Wszystko by było ładnie pięknie gdyby nie moja wrodzona ,,nadpobudliwość" ;D Położyłam tusz na łóżku (tam go dokładnie oglądałam), poszłam coś zjeść, a wracając w ,,przypływie radości" wskoczyłam na łóżko i połamałam buteleczkę ;D tusz..płynie...wszędzie

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda całkiem fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zainspirowałaś mnie tą notką do kupna zielonego Wibo, wreszcie go znalazłam. Ma bardzo śmieszną szczoteczkę, ale już po jednej warstwie - WOW! Jestem bardzo zadowolona, dzięki! teraz to także mój tusz :-)

    Ciekawa jestem, czy faktycznie ma jakiś dobrocyznny wpływ na rzęsy??

    OdpowiedzUsuń

weltkarte