poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Botwinka


Każdego roku, gdy tylko zaczyna się wiosna, wyczekuję oprócz naszych młodych ziemniaczków właśnie botwinki. I ogromnie się ucieszyłam, gdy zobaczyłam w warzywniczym pęczki tej smacznej rośliny, więc kupiłam od razu 3. :D
Uwielbiam zupy z botwinki i takie też pojawiają się u mnie każdej wiosny odkąd pamiętam. Buraczki jako takie zaliczają się do jednych z moich ulubionych warzyw, a już młode to w ogóle cudeńka. :)
Zupa, jaką z nich robię, zalicza się do najprostszych. Wykonuje się ją w 5 minut i naprawdę każdy potrafi ją zrobić.
Sposób, w jaki ją przyrządzam, jest sposobem mojej babci oraz mamy, dzięki któremu możemy cieszyć się  przepięknym nasyconym kolorem botwinki i na pewno zupa nie będzie wyblakła i szarawa, jak to czasem ma miejsce, gdy taką zupę źle się przyrządzi.

Więc tak.
Po umyciu kroimy całą botwinkę, odcinamy tylko korzonki. Cały buraczek wraz z łodygami oraz liśćmi kroimy według upodobania na kawałki. Ja preferuję szczególnie liście w dużych kawałkach, pięknie to w zupie wygląda no i smakuje. :)
Wrzucamy najpierw te twardsze główki na łyżkę roztopionego masła do garnka, w którym chcemy zupę przyrządzić. Po chwili wrzucamy również liście.
Dzięki takiemu sklarowaniu na maśle botwinka puści kolor.
Zalewamy wodą i czekamy aż zaczną się pojawiać małe bąbelki. Ale uwaga, botwinka nie ma się gotować, bo straci kolor. Ja zostawiam botwinkę niedługo na małym ogniu, żeby była taka al dente i nie straciła zarówno tego pięknego koloru jak i wspaniałych dla naszego organizmu składników.
Po chwili przyprawiam solą oraz świeżo zmielonym pieprzem i dodaję octu.
On zakonserwuje ten kolor i doda zupie kwaśnego smaku, który ją ukoronuje.
(Ja od małego uwiebiam w kuchni najbardziej właśnie kwaśne smaki i często z tego powodu też nie do końca dojrzałe owoce :))
Na koniec dodaję jeszcze świeżego koperku, pietruszki czy nawet szczypiorku.
A na talerzu już gęstej śmietany.
I teraz możemy poszaleć. :)
Możemy tą zupą cieszyć się w tej prostej formie. Ale możemy ją urozmaicić np. ugotowanymi jajkami, ziemniaczkami czy marchewką.
Również jedną z moich ulubionych wersji tej zupy jest chłodnik na ciepłe dni.
W tym celu pozwalam zupie wystygnąć. Kroję dużo rzodkiewki oraz ogórka. Do chłodnej zupy nie dodaję już śmietany tylko kefir lub maślankę i zalewam warzywa. :)

Polecam Wam gorąco spróbować takiej prostej zupy.
Korzystajcie z botwinki póki jest, bo niestety nim się obejrzymy już jej nie będzie.

Pozdrawiam cieplutko i życzę smacznego! :)
pa pa:*
megi


37 komentarzy:

  1. Jejku, a ja jeszcze nie widziałam u mnie BOTWINKI :( Muszę się uważniej przyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja dzisiaj kupując inne warzywa w warzywniczym patrzę, a tu koło mnie botwinka. :D A właśnie w PL z mamą na ten temat rozmawiałam i byłyśmy pewne, że to jeszcze trochę potrwa. Tak zwykle było. A tu masz! :)

      Usuń
  2. Oooo zjadłabym z młodymi ziemniaczkami!
    Jutro po uczelni zahaczę o bazarek :D
    Dzięki za pomysł na obiad! :)
    Pozdrawiam kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo i smacznego życzę. :)

      Usuń
  3. Ooo dołączam się do klubu botwinkożerców!:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Narobiłaś mi smaka Meggie :) Uwielbiam buraczki i botwinkę,często popijam sok wyciśnięty z buraka a zupa z botwinki na zawsze kojarzyć mi się będzie z okresem studiów, bo moja współlokatorka gotowała wyśmienitą :) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale narobiłaś smaka :) Botwinka to moje smaki z dzieciństwa. I pomyśleć że mój mąż nigdy nie jadł botwinki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. MMM botwinka. Zdecydowanie kojarzy mi się z wiosną. Wyrastała w ogródku zawsze, gdy było już naprawdę ciepło. Nie mogę się doczekać, jeszcze nie widziałam czerwonych łodyg w warzywniakach (albo słabo patrzyłam).

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi także narobiłaś smaka :) Uwielbiam zupę botwinkową mojej mamy... Muszę jej przypomnieć żeby zrobiła niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi, jeśli możesz poświęć minutkę na wyłączenie funkcji weryfikacji obrazkowej przed dodaniem komentarza, troszkę to irytujące bo czasem nie można tego rozczytać. Kliknij tu na blog dziewczyny, która dokładnie opisała jak się to się robi: http://ilsalund89.blogspot.com/2012/02/wyaczanie-weryfikacji-obrazkowej.html

      Na pewno wiele czytelniczek bedzie wdzięcznych :)

      Usuń
    2. Podpisuję się wyżej. Nie ma co obawiać się botów, czy innych :).

      Usuń
    3. też już o tym pisałam ... :)

      Usuń
    4. O nawet nie wiedziałam, że mam to ustawione. Już zmieniłam. Dziękuję za uwagę. :)

      Usuń
  8. u nas w UK niestety jeszcze się nie spotkałam z botwinką ale nie od dziś wiadomo, że Angole to dziwacy :) pozdrawiam i zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam botwinkę szczególnie z młodymi ziemniaczkami posypanymi koperkiem......mmmmmmmm;) chociaż botwinki jeszcze nie widziałam lecz będę na nią polować w warzywniaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chłodnik uwielbiam! Nawet bardziej niż taką botwinkę na ciepło. Latem robię bardzo często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie normalnie fanką chłodników nie jestem, ale ten bardzo mi smakuje, szczególnie jak dużo się nakroi i jest taki gęsty.

      Usuń
    2. chłodnik! uwielbiam, ale musi byc lekko słodki.

      Usuń
  11. Pyszności :-) Też uwielbiam młode warzywka! Muszę się rozejrzeć za botwinką i przyrządzić taką zupkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam uraz do botwinki, uparcie karmiono mnie nią w dzieciństwie... :D

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie jeszcze nie ma. jak będzie to kupię.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też uwielbiam buraki ale botwinkę nie :( Bardzo ciekawy przepis na zupę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciesze się że masz bloga :) uwielbiam Cię oglądać i chętnie bede czytać bo wg mnie masz wiele ciekawych pomysłów i naprawde wiesz co mówisz :) co do botwinki moja mama robi pyszną zupke mniam
    pozdrawiam
    :)

    OdpowiedzUsuń
  16. lol :) urwałem się z choinki i botwinki nie lubię. Ogólnie oprócz pomidorowej to inne zupy mogą dla mnie nie istnieć. Jako dziecko moja mama botwinkę uwielbiała, może mi się po prostu to przejadło :) Przepis twoj bardzo fajny :) Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. oj, brzmi calkiem kuszaco, jak tylko dorwe warzywko to na pewno zrobie:))

    OdpowiedzUsuń
  18. mmm również uwielbiam pomidorową. :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam botwinkę i zawsze jeszcze trochę jej zamrażam na później :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mmmm brzmi pysznie zwłaszcza opcja z koperkiem, szczypiorkiem i pietruchą, więc zrobię taka następnym razem, często gotuję barszcz ukraiński właśnie na bazie boćwinki, dodaje jeszcze ziemniaki, marchew, jajka i fasolę czerwoną..mmmm bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. wpadlam tu przez przypadek i baaardzo sie ciesze, ze cie odkrylam! i dziekuje za przypomnienie mojej ulubionej zupy dziecinstwa!! nie jadlam jej od lat (nie wpadly mi tu w rece mlode buraczki, mieszkam w cologne, niemcy) i zaraz lece na poszukiwania!!! mniam, dzieki!!! hihihiii.... musze opanowac wlasnie slinotok! :-D pozdrawiam, basia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie obawiaj się braku buraczków na razie :) Mieszkam na wsi - mój tata dopiero zasiał je w polu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to cale szczescie, bo juz z rozwianym wlosem biegalam po sklepach bojac sie, ze znowu przegapilam w tym roku botwinke!!!! teraz bede po prostu czujna! dzieki... :-D

      Usuń
  23. Ale Ci dobrze! :) Ja marzę o wsi. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę Kochana marzysz o mieszkaniu na wsi? Ja całe życie mieszkam na wsi liczącej ok. 300 mieszkańców i właśnie mam dylemat czy "zakopać" się tu do końca życia, non stop spotykac tych samych (nie zawsze szczerych i miłych ludzi)i budować tu domek czy
      zakosztować miejskiego życia i kupić
      mieszkanie w mieście.... Doradź coś ....

      Usuń
    2. hehe..ja od zawsze marzyłam o domku na wsi z dużym sadem itp, odległym od wszystkiego. lubię przebywać tam gdzie jest po prostu tylko cisza, spokój i natura. gdzie nie słychać nic oprócz ptaków :)) gdy odwiedzam duże miasta, to za każdym razem gdy robię pierwszy krok, momentalnie boli mnie głowa od szumu, tłumu.. tak na co dzień odzwyczaiłam się od tego.
      choć na pewno fajnie jest, jeżeli do jakiegoś większego miasta nie mamy zbyt dalego, żeby mieć możliwość zrobienia normalnych zakupów itp.
      ale mieszkać chciałabym zaciszu. :)

      Usuń
  24. No do centrum Gliwic mam ok. 10 min samochodem... Chyba jednak zdecyduję sie na budowę domu, chociaż to duże wyzwanie i konieczność mieszkania jeszcze co najmniej 3 lata z mamą i bratem ( a to nie zawsze bywa kolorowe życie, jednak na swoim swobodniej)...

    OdpowiedzUsuń
  25. Przeczytałam Twój post o botwince i nie mogłam przestać o niej myśleć. Wczoraj poszłam do sklepu, kupiłam warzywko i pierwszy raz ugotowałam botwinkę! :D Pyszna, dzięki za przepis. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

weltkarte